Trotyl na tupolewie

Dwa lata temu, 30 października 2012 r., Cezary Gmyz na łamach „Rzeczpospolitej” ujawnił, że polscy biegli wykryli w Smoleńsku ślady materiałów wybuchowych na szczątkach rządowego Tu-154M. Przez dwa lata prowadząca śledztwo w sprawie katastrofy Wojskowa Prokuratura Okręgowa usiłuje zrobić wszystko, by przekonać Polaków, że na wraku tupolewa nie było żadnych materiałów wybuchowych. Że związki chemiczne znalezione na wraku występują m.in. w paście do butów i kiełbasie. Wojskowi śledczy idą w zaparte, mimo że niezależni naukowcy potwierdzili badaniami obecność materiałów wybuchowych na szczątkach samolotu. Kolejna bełkotliwa opinia, którą właśnie na swojej stronie opublikowała Naczelna Prokuratura Wojskowa, jest dowodem na to, że wojskowi prokuratorzy w kluczowych kwestiach mówią głosem gen
     

65%
pozostało do przeczytania: 35%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze