Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Śmierdzący problem Gronkiewicz-Waltz

Dodano: 10/10/2014 - Numer 937 - 10.10.2014
fot.Tomasz Hamrat / Gazeta Polska
fot.Tomasz Hamrat / Gazeta Polska
WARSZAWA \ W stolicy Polski w pobliżu Kampinoskiego Parku Narodowego jest składowana najwyższa w Europie 84-metrowa góra śmieci. Ponadto obok niej uruchomiono kompostownię, z której odór czuć nawet w promieniu 6 km. Mieszkańcy Bielan i pobliskich miejscowości mówią „dość” i chcą rozwiązania problemu. – Niech miasto zacznie z nami rozmawiać – mówi „Codziennej” Bogdan Bajak ze stowarzyszenia „Czyste Radiowo”. Składowisko odpadów na Radiowie istnieje od kilkudziesięciu lat, jednak do zeszłego roku nie sprawiało większych kłopotów. – Przywożono na nie nieuciążliwe odpady, takie jak ziemia czy gruz – mówi nam Bogdan Bajak. Wszystko się zmieniło, gdy marszałek Adam Struzik ustalił charakter wysypiska jako Regionalną Instalację Przetwarzania Odpadów Komunalnych. Ponad głowami mieszkańców, bez żadnej konsultacji, podjęto kilka decyzji, w tym dotyczącą modernizacji kompostowni śmieci w 2012 r. Po przebudowie, która zakończyła się w 2013 r., sytuacja dramatycznie się pogorszyła i z terenu wydobywa się odór, który jest nie do zniesienia. W 2016 r. zamknięta zostanie wprawdzie „góra śmieci”, ale ciągle będzie funkcjonowała kompostownia. Problem jest poważny, bo może dotyczyć ok. 200 tys. mieszkańców Bielan i okolic, jak również całej stolicy. Kompostownia jest położona w obrębie głównego północnego kanału napowietrzającego centrum miasta. – Miasto o tym kompletnie nie myśli. Nie chce również odpowiadać na związane z tym problemem pytania mieszkańców – podkreśla Bogdan Bajak. Jakby tego było mało, Hanna Gronkiewicz-Waltz zwiększyła strumień śmieci przerabianych w kompostowni do 300 tys. ton rocznie. – Zrobiła to bez żadnych konsultacji społecznych – podkreśla Bogdan Bajak. Prezydent Warszawy nie chce nawet spotkać się z mieszkańcami i wysłuchać ich racji. Jedną z sesji rady miasta, na której miała być poruszana sprawa kompostowni, odwołano, bo wprawdzie przyszli przedstawiciele strony społecznej, ale… zabrakło radnych. – Kolejna sesja już się odbyła, ale zabrakło na niej jakichkolwiek konkretów. Stanowisko rady miasta nie zawierało żadnych terminów obligujących prezydent Warszawy do działania – podkreśla Bogdan Bajak. Dlatego też mieszkańcy Bielan wychodzą na ulice i protestują. W poniedziałek odbędzie się kolejna pikieta. O godzinie 16.30 mieszkańcy Bielan i okolic zbiorą się na rondzie Arkuszowa/Wólczańska i przejdą pod Urząd Dzielnicy Bielany.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze