TVP promuje lesbijki

Dodano: 22/10/2014 - Numer 947 - 22.10.2014

TELEWIZJA \ W POSZUKIWANIU MISJI PUBLICZNEGO NADAWCY

Od przyszłego tygodnia TVP bez pobierania opłaty będzie emitowała spot „Najbliżsi obcy”, promujący związki lesbijskie. – Chodzi rzecz jasna o tolerancję i prawo do głosu dla wszelkich mniejszości – mówi „Codziennej” Jacek Rakowiecki, rzecznik TVP. – Nasz spot o referendum dot. niewysyłania sześciolatków do szkół został przez TVP zignorowany – wspomina Karolina Elbanowska ze stowarzyszenia Rzecznik Rodziców. Półminutowy spot będzie emitowany w ramach kampanii społecznych. Jacek Rakowiecki, rzecznik TVP, pytany przez nas o to, który element misji TVP wypełnia, publikując spot, odpowiada: – Chodzi rzecz jasna o tolerancję i prawo do głosu dla wszelkich mniejszości. Otwartością Telewizji Polskiej mogą być zaskoczone osoby, które również próbowały emitować spot w ramach kampanii społecznej. Rok temu Stowarzyszenie i Fundacja Rzecznik Praw Rodziców zrobiły spot, w którym m.in. Marcin Dorociński i Dariusz Basiński z kabaretu Mumio zachęcali do podpisywania wniosku o referendum ws. niewysyłania sześciolatków do szkół. Na klipie znani rodzice mówili, że miejsce sześciolatków jest w przedszkolu, a rodzice mają prawo do decydowania o losie swoich dzieci. – Wysłaliśmy wtedy oficjalne pismo do Telewizji Polskiej z propozycją wyemitowania naszego spotu. Zostaliśmy kompletnie zignorowani – mówi „Codziennej” Karolina Elbanowska z fundacji. Zgodę na emisję klipu wyraziła komisja ds. kampanii społecznych TVP. Nagranie zostanie opublikowane na pięciu antenach TVP. Łączna długość spotu na wszystkich antenach ma wynieść co najmniej 9 minut, jego emisja będzie zaś się odbywała w godzinach 6–18. Rzecznik prasowy TVP zapytany przez nas, ile kosztowałoby wykupienie takiego czasu antenowego, odpowiedział: – Emisja spotów nic nie kosztuje, TVP również na nich nie zarabia. Porównywanie kosztu płatnej reklamy z emisją bezpłatnego spotu jest bez sensu – odpowiada rzecznik. Wcześniej w wypowiedzi prasowej Rakowiecki powiedział: – [...] Z równym spokojem przyjmujemy zarzuty rzekomej klerykalizacji, jak i rzekomego lewactwa. Sądzimy, że tak długo, jak telewizja jest karcona z obu stron społecznej i politycznej sceny, tak długo możemy być spokojni, że wypełniamy misję publiczną we właściwy i wyważony sposób. Poprosiliśmy rzecznika o szczegółowe informacje o emitowaniu spotów, mających na celu wspomnianą „klerykalizację”. – Nie odnosiłem się do spotów OPP [organizacji pożytku publicznego], ale do ocen TVP w ogólności. To trudne do zauważenia? – odpowiedział rzecznik. – Telewizja tą decyzją wchodzi na drogę wojny ideologicznej i ścieżkę niekończących się roszczeń różnych mniejszości – komentuje całą sprawę publicysta Jan Pospieszalski. – Można więc się spodziewać, że uaktywni się na przykład grupa osób zachęcona wypowiedziami minister Małgorzaty Fuszary i Jana Hartmana o kazirodztwie. Tego rodzaju środowiska, chcące oswajać ludzi z pogłębieniem miłości dziadka do wnuczka czy siostry do brata przez wprowadzenie do ich relacji wątku seksualnego, będą teraz miały absolutnie uzasadnione oczekiwania, by TVP zrealizowała ich postulat promowania takich patologicznych zachowań – ostrzega Pospieszalski.
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze