Walka z wiatrakami?

Dodano: 22/10/2014 - Numer 947 - 22.10.2014
fot.Tomasz Hamrat / Gazeta Polska
fot.Tomasz Hamrat / Gazeta Polska

ENERGIA \ SPÓR O ELEKTROWNIE WIATROWE

W ferworze kampanii przed wyborami do samorządów bardzo często problemy lokalne sąsiadują z tymi dotyczącymi wszystkich mieszkańców naszego kraju. W gminie Sobolew (powiat garwoliński na Mazowszu) osią sporu pomiędzy dwojgiem najpoważniejszych kandydatów na wójta jest budowa wiatraków. Dotychczasowy wieloletni (nieprzerwanie od 1990 r.) wójt Andrzej Koszutski, który nie sprzeciwia się budowie kolejnych elektrowni wiatrowych w gminie, w bliskiej odległości (ok. 500 m) od zabudowań, startuje z Komitetu Wyborców „Wspólna gmina”. – Moje stanowisko w sprawie propagowania budowy wiatraków cały czas jest niechętne tej inwestycji. Jeżeli jednak zgłasza się do mnie firma, która chce takie inwestycje budować, to nie mogę tworzyć sztucznych problemów, aby jej to uniemożliwiać tylko dlatego, że mam takie widzimisię – tłumaczył lokalnemu „Kurierowi Garwolińskiemu” swoje postępowanie wójt. Jego głównym oponentem jest Monika Garnek-Owczarczyk, przewodnicząca stowarzyszenia „Lepsze jutro”, które walczy o powstrzymanie budowy elektrowni wiatrowych na terenie gminy Sobolew. Przewodnicząca poinformowała nas, że jedna z elektrowni w gminie już stoi, choć nie zaczęła działać. Trzy kolejne zaś mają prawomocne pozwolenia na budowę. Jedno z nich obejmuje działkę na polu sołtysa, a jednocześnie przewodniczącego rady gminy Sobolew. „Lepsze jutro” zapowiedziało napisanie skargi w trybie administracyjnym do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego na prawomocne pozwolenia na budowę trzech kolejnych elektrowni wiatrowych. Na swojej stronie internetowej stowarzyszenie nie ukrywa, że powstało wskutek „działania władz Gminy Sobolew w przedmiocie lokalizacji elektrowni wiatrowych na terenie gminy”. „Lepsze jutro” podkreśla, że nie dość, iż stawia się je blisko zabudowy mieszkaniowej, to w dodatku czyni się to „mimo wyraźnych protestów i sprzeciwów mieszkańców, oraz przy braku faktycznych i rzetelnych konsultacji społecznych”. Stanowisko stowarzyszenia jest zbieżne m.in. z poselskim projektem ustawy autorstwa PiS u, według którego elektrownie wiatrowe mogłyby być lokalizowane nie bliżej niż w odległości 3 km od zabudowań. Podobnie ujmuje to także stanowisko Ministerstwa Zdrowia z 2012 r., zgodnie z którym odległość ta powinna być „nie mniejsza niż 2–4 km”. Stowarzyszenie dostrzega niepokój społeczny i niechęć do elektrowni wiatrowej większości mieszkańców tych miejscowości, w których lokalizuje się elektrownie. Właśnie dlatego konieczne stało się podjęcie takich działań, które pozwolą stowarzyszeniu skutecznie bronić się przed tymi kolosami w sąsiedztwie.
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze