Długi marsz, bardzo długi…

Dodano: 13/12/2014 - Numer 990 - 13.12.2014
„Czuję się zniechęcony” – mówi mi kolega, dziennikarz prasy niezależnej, młodszy o pokolenie. „Wyjeżdżam stąd, mam dosyć, tu nic się nie zmieni” – słyszę od innego trzydziestolatka aktywnego w opozycji. „Tak, rozumiem” – odpowiadam. A w myślach dodaję: nie wiecie nawet, jak dobrze. I właśnie dlatego, pomimo że w tłumie źle się czuję i wolałabym spędzić sobotę z książką w fotelu, dołączę dziś do marszu w obronie demokracji i niezależności mediów. Tak jak dołączyłam do tego, który ruszył sprzed katedry św. Jana 1 maja 1982 r. i spontanicznie przekształcił się w pierwszą masową demonstrację w Warszawie sterroryzowanej rygorami stanu wojennego. Tamten był nielegalny, toteż wędrując w ciżbie, należało spodziewać się przykrości, które zresztą – dziwne! – nie nastąpiły. ZOMO ruszyło na 
     

12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze