Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Śledczy przebadają każdy fragment samolotu

Dodano: 09/02/2015 - Numer 1035 - 09.02.2015
W stolicy Tajwanu Tajpej nadal prowadzona jest akcja poszukiwawcza po katastrofie samolotu linii TransAsia Airways (Fuxing), do której doszło w środę, 4 lutego. Tymczasem w piątek po południu lokalny Zarząd Lotnictwa Cywilnego (CAA) przedstawił fragmenty zapisów z czarnej skrzynki, zastrzegając jednak, że ostateczne wnioski i wynik śledztwa będą znane w ciągu 12 miesięcy. Hanna Shen korespondencja z Tajwanu Przedstawione na piątkowej konferencji fragmenty zapisów z rejestratora danych lotu (FDR) i rejestratora rozmów w kokpicie (CVR) postawiły wiele nowych pytań na temat tego, co tak naprawdę stało się 4 lutego rano w ciągu trzyminutowego lotu maszyny ATR 72-600. Wiadomo, że w momencie startu oba silniki działały bez zakłóceń. – Jednak już w 37. sekundzie po starcie, gdy samolot znajdował się na wysokości 457 m, czujniki sygnalizowały uszkodzenie prawego silnika – powiedział na konferencji prasowej Thomas Wang, dyrektor prowadzącego śledztwo Zarządu Lotnictwa Cywilnego. Zapytany, co powinien zrobić w takiej sytuacji pilot, Wang odpowiedział, że uszkodzony silnik powinien zostać wyłączony, a tak się nie stało. Zamiast tego, gdy samolot znajdował się na wysokości 488 m, doszło do wyłączenia sprawnego lewego silnika. – Możemy stwierdzić, że przez pewien czas przed katastrofą nie pracował żaden z silników – stwierdził Thomas Wang. Na kilka sekund przed runięciem samolotu do przepływającej przez Tajpej rzeki Keelung nastąpiła próba uruchomienia lewego silnika. Obecny na konferencji przedstawiciel francuskiego Biura Śledztw i Analiz Lotnictwa Cywilnego (BEA) Yann Torres potwierdził, że samoloty typu ATR 72-600 są przystosowane do latania na jednym silniku. Na pytania dziennikarzy, czy katastrofę mógł więc spowodować błąd pilota, który wyłączył nie ten silnik, co należało, Zarząd Lotnictwa Cywilnego zaznaczył, że jest jeszcze za wcześnie, aby mówić o ewentualnej winie pilotów, a także aby określić, co spowodowało awarię prawego silnika. W wypowiedzi dla agencji Associated Press prof. Anthony Brickhouse z Wydziału Studiów nad Bezpieczeństwem na Embry-Riddle Aeronautical University, największej w Stanach Zjednoczonych uczelni lotniczej, podkreślił, że do momentu rozłożenia silników na części pierwsze i dokładnego zbadania każdego elementu nie będzie wiadomo, czy awarii uległy oba silniki, czy jeden. – Śledczy nie mogą polegać wyłącznie na zapisie rejestratorów – uważa Brickhouse. Media i eksperci podkreślają, że pilot tajwańskiej maszyny w ostatnich sekundach starał się zmniejszyć zasięg tragedii. Tor lotu wskazuje na to, że świadomie dążył do wodowania na rzece i robił wszystko, by nie uderzyć w żaden z apartamentowców i biurowców, nad którymi przelatywał. Władze miasta Tajpej szacują, że gdyby nie ten desperacki manewr, liczbę ofiar można by liczyć w tysiącach. Na piątkowej konferencji poruszono także kwestię składu grupy prowadzącej śledztwo w sprawie katastrofy samolotu linii TransAsia. Temat ten wywołał wiele kontrowersji na Tajwanie, po tym jak Chiny, uznające wyspę za część swojego terytorium, ogłosiły bez konsultacji ze stroną tajwańską, że ich eksperci wezmą udział w śledztwie. Argumentują to tym, że 31 pasażerów na pokładzie samolotu, który uległ wypadkowi 4 lutego, to obywatele ChRL. Chińska agencja Xinhua poinformowała nawet, że prezydent Xi Jinping wydał już „odpowiednie rozkazy”, jak postępować w wypadku tej tragedii, sugerując, że są to wytyczne obowiązujące Tajwan. Podczas piątkowej konferencji Thomas Wang wyjaśnił, że zgodnie z regulacjami międzynarodowymi w śledztwie wezmą udział przedstawiciele strony francuskiej – producent samolotu firma ATR i wspomniane wcześniej BEA – oraz Kanadyjczycy – przedstawiciel producenta silnika, firmy Pratt & Whitney, a także Kanadyjska Rada Bezpieczeństwa Transportu (TSB). Chiny będą mogły wysłać swoich specjalistów na Tajwan, a ci będą mogli uczestniczyć w procesie identyfikacji ciał chińskich pasażerów. Będą mieli dostęp do miejsca katastrofy i sprawozdań z dochodzenia, ale nie mają prawa do udziału bezpośrednio w śledztwie. Ostateczne wyniki śledztwa mają być znane najpóźniej za 12 miesięcy. Na pokładzie samolotu lecącego na wyspę Kinmen, który rozbił się w Tajpej 4 lutego, znajdowało się 58 osób. Uratowano 15 z nich, w tym dwuletnie dziecko. Do niedzielnego popołudnia odnaleziono 40 ciał ofiar. Nadal trwają poszukiwania trojga pasażerów. To druga katastrofa tajwańskiego przewoźnika, firmy TransAsia Airways, w ostatnich miesiącach. W lipcu ub.r. w katastrofie samolotu TransAsia, do której doszło w tajwańskim mieście Magong na wyspie Penghu, zginęło 48 osób. Od tego momentu w lokalnych mediach pojawiają się informacje od pracowników linii, według których piloci są zmuszani do lotów w złych warunkach pogodowych i pracy w nadgodzinach. Po tragedii w zeszłym tygodniu tajwańska gazeta „Liberty Times”, powołując się na informacje od jednego z pracowników TransAsia, napisała, że pilot, który zginął 4 lutego, wykonał tego samego dnia rano podobny lot na trasie Tajpej–Kinmen–Tajpej i po powrocie zgłosił problem z silnikiem. Linie zaprzeczyły tej informacji, choć przyznały, że w samolocie, który się rozbił, a który zakupiono rok temu, zdążono już dwukrotnie wymienić silnik. Kilka godzin po środowej katastrofie na Tajwanie zarządzono przegląd wszystkich samolotów typu ATR 72, a także dodatkowe szkolenia dla pilotów latających na tych maszynach.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze