Cały region stanie w płomieniach

ROZMOWA „CODZIENNEJ”

Numer 98 - 04.01.2012Świat

Z dr. Mehrdadem Khonsarim, irańskim politologiem z Centre for Arab and Iranian Studies w Londynie, o możliwych konsekwencjach konfliktu
w Zatoce Perskiej rozmawia Aleksandra Rybińska. Iran znów grozi USA. Wczoraj dowódca sił zbrojnych Iranu Ataollah Salehi ostrzegł Amerykanów, że „podejmie działania”, jeśli ich lotniskowiec wróci do Zatoki Perskiej. Czy czeka nas eskalacja konfliktu?

Sytuacja jest coraz bardziej napięta. Gróźb, które Teheran stosuje od dawna do wewnętrznych celów propagandowych, nie traktowałbym jednak zbyt poważnie. To retoryka, nic więcej. Mimo zapowiedzi, jak dotąd, Iran nie zamknął cieśniny Ormuz. Nie zależy im na eskalacji konfliktu.
Chce wrócić do przerwanych ponad rok temu negocjacji nad swoim programem nuklearnym. Wielu polityków zarówno w USA, jak i w Izraelu ma tych w gruncie rzeczy jałowych rozmów dość. Wolą raz na zawsze zażegnać spór, nawet jeśli będzie to wymagało użycia siły. Dlaczego? Bo chcą przeszkodzić Iranowi w skonstruowaniu broni atomowej. To wymaga prewencyjnego uderzenia. Nie ma powodu tracić czasu na kolejne rozmowy. Jeśli Iran już ma broń atomową, to negocjacje tym bardziej nie mają sensu. Na dodatek irańskie władze nadal uporczywie twierdzą, że nie ma o czym rozmawiać, bo rzekomo ich program nuklearny służy wyłącznie celom pokojowym.

UE i Francja chcą nałożyć kolejne sankcje na Iran. Jako sposób na powstrzymanie irańskiego programu atomowego okazały się one jak dotąd mało skuteczne



zawartość zablokowana

Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się














#DziękujeMyZaOdwagę
reklama