Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Banki straszą podwyżkami po wyroku Trybunału

Dodano: 16/04/2015 - Numer 1091 - 16.04.2015
fot.Krzysztof Sitkowski / Gazeta Polska
fot.Krzysztof Sitkowski / Gazeta Polska
FINANSE \ Od sierpnia 2016 r. banki nie będą już mogły ściągać długów od kredytobiorców bez procesów sądowych. Trybunał Konstytucyjny orzekł bowiem, że dotychczasowe praktyki stosowane przez banki są niekonstytucyjne. Natychmiast bankowcy podnieśli larum. W takim razie zdrożeją kredyty – zaszantażowali. Bankowy tytuł egzekucyjny (BTE) służy bankom do tego, aby odzyskiwać długi niespłacane przez kredytobiorców. Większość krajów unijnych daje dodatkowe uprawnienia bankom, aby przyspieszyć proces windykacji należności od klientów, ale tylko w Polsce przepisy są drastycznie niekorzystne dla dłużników. Praktycznie bez procesów sądowych banki mogą nasyłać komorników na swoich klientów. Sąd sprawdza jedynie, czy dane we wniosku o ściganie dłużnika są zgodne z prawdą. Dzięki temu procedura jest skrócona do kilku dni. Wiele banków nadużywało bankowego tytułu egzekucyjnego np. w stosunku do kredytów frankowych. Banki wypowiadały umowy, by zmienić walutę kredytu na złotówki, motywując ten krok wzrostem wartości franka. Tymczasem brak spłaty rat kredytów przez kredytobiorcę wcale nie musiał wynikać z braku woli regulowania zobowiązania. Po gwałtownym skoku kursu szwajcarskiej waluty frankowiec mógł nie być w stanie udźwignąć podwyższonej raty. Nic dziwnego, że takie postępowanie banków zostało poddane ostrej krytyce nawet w środowisku finansistów. – Bankowy tytuł egzekucyjny to powrót do czasu średniowiecza, czyli do sądzenia czarownic – ocenił w jednym z wywiadów Krzysztof Oppenheim, ekspert ds. restrukturyzacji, właściciel firmy Nieruchomości Boża Krówka. Przytoczył także słowa Stanisława Kluzy, byłego przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, który wprost określił, że bankowy tytuł egzekucyjny jest karykaturą państwa. Bank może ferować wyroki w swojej sprawie kosztem drugiej strony, z pominięciem wymiaru sprawiedliwości. De facto każdy spór z kredytobiorcą bank może zakończyć bankowym tytułem egzekucyjnym. Kiedy banki wiedziały, że to klient ma rację, często stosowały BTE jako szantaż. Niekiedy była to też forma zarobku dla banków – skomentował Krzysztof Oppenheim. Gdy zabezpieczenie kredytu było dużo większe niż jego wartość, a klient miał nawet drobne problemy ze spłatą, to banki wypowiadały umowę i zaczynały naliczać dużo wyższe odsetki karne. Z kredytu wartego 200 tys. zł robiło się po roku–dwóch latach 300–400 tys. zł. Bank wiedział, że i tak odzyska tę kwotę, bo nieruchomość była warta ponad pół miliona złotych. Trybunał orzekł więc na wniosek Sądu Rejonowego w Koninie – który miał wątpliwości co do zgodności BTE z konstytucją, Europejską konwencją o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności – że faktycznie sędziowie z Konina mają rację. BTE stawia banki w silniejszej pozycji wobec klientów, naruszając zasady równości podmiotów wobec prawa. Trybunał dał ustawodawcy czas do 1 sierpnia 2016 r. na uchwalenie nowych przepisów. – Wyeliminowanie BTE nie grozi katastrofą dla banków. Są instrumenty równie skuteczne i też wygodne, np. weksle – argumentował swoją decyzję Trybunał. Jednakże banki po wyroku Trybunału podniosły larum nad swoją krzywdą. – Przy tej atmosferze niechęci do banków kreowanej w ostatnich latach nie jestem zaskoczony tym wyrokiem. Trybunał Konstytucyjny to emanacja naszego społeczeństwa, dlatego wydał taki, a nie inny wyrok – ocenił Jerzy Bańka, wiceprezes Związku Banków Polskich. – Ten wyrok wspiera nieuczciwych klientów kosztem uczciwych. Ci, którzy nie spłacają swoich rat, poczują się teraz bezkarni – dodał. Natychmiast też zapowiedział, że w związku z tym wyrokiem mogą zdrożeć koszty pożyczek. Banki muszą bowiem znaleźć nowe sposoby na odzyskiwanie pieniędzy. Mogą też żądać dużo częściej niż dotychczas żyrantów. Banki zachowują się jak kartel, który dąży do osiągnięcia dominującej pozycji na rynku. Wszelkimi sposobami stara się tę pozycję jeszcze bardziej wzmocnić. Rozbisurmaniony sektor nie ma żadnych hamulców, aby łupić swoich klientów. A żywym tego przykładem są toksyczne kredyty walutowe. Dobrze też widać zależność, gdy stopy procentowe spadają, a wraz z nimi zarobki banków, natychmiast instytucje te podnoszą i mnożą marże, opłaty i prowizje. Teraz też – po wyroku Trybunału – straszą podwyżkami. Dorota Skrobisz, Money.pl
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze