Hołdys jest do niczego

Specjalista od wszystkiego

Hej prorocy moi z gniewnych lat, obrastacie w tłuszcz!”. Cytat z piosenki Perfectu idealnie pasuje. Do kogo? Do jej autora. Zbigniewa Hołdysa nie obserwujemy zbyt bacznie. Ale ostatnio rzuciliśmy okiem i zaczęliśmy się zastanawiać, czy aby wszystko z nim jest dobrze. Wyszło nam, że nie bardzo. Znany z dawnych lat muzyk i wielki miłośnik PO opisuje bowiem w internecie swoje perypetie z Bronkiem. Psem Bronkiem. Chwali się, że ten załatwia się w ogródku. Nie zajmowalibyśmy się tymi dyrdymałami (każdy ma prawo zwariować na starość), gdyby nie to, że Zbigniew Hołdys od dawna przedstawiany jest jako autorytet społeczny. Nawet z premierem Tuskiem rozmawiał „w imieniu Polaków”. Często gada też a to o polityce, a to o kulturze, a to na każdy inny temat. Z psimi kupami włącznie. Tyle że jak coś (
     

81%
pozostało do przeczytania: 19%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze