Już kilka godzin po zabójstwie jednego z liderów rosyjskiej opozycji

Już kilka godzin po zabójstwie jednego z liderów rosyjskiej opozycji, byłego wicepremiera Rosji Borysa Niemcowa, na miejsce jego śmierci w centrum Moskwy Rosjanie zaczęli przynosić kwiaty i znicze. Żywy memoriał przeszkadza władzom, które wydały już wiele samorządowych środków na jego zniszczenie. Mimo to kwiaty pojawiają się w tym miejscu znowu. Walka trwa od kilku tygodni. 11 kwietnia ludzie po raz kolejny zaczęli przynosić kwiaty na miejsce na Wielkim Moście Moskworeckim, gdzie 27 lutego br. został zastrzelony Niemcow. Przynieśli też kilka portretów polityka i dwie tabliczki z napisem „Most Niemcowa”. Tak wielu Rosjan obecnie nazywa to miejsce. Pierwszy powstał spontanicznie: ludzie przynosili kwiaty, portrety i świece kilka godzin po zabójstwie. Kilka dni później, nocą wszystko usunięto. Następnego dnia ludzie znów przynieśli kwiaty. Memoriał zamordowanego byłego wicepremiera Rosji odtwarzano czwarty raz. To, co rozpoczęło się jako spontaniczny wyraz żałoby, teraz stało się kwestią obrony wartości. Ostatecznie na początku kwietnia kilka osób postanowiło ochraniać miejsce pamięci. Dyżury pełnili opozycjoniści. Przeważnie dawni przyjaciele i współpracownicy Niemcowa. Walka z „nielegalnymi kwiatami” zainteresowała zachodnie media. Korespondentka dziennika „The New Yorker” przytacza dyskusje między mieszkańcami Moskwy, którzy odwiedzają miejsce przestępstwa. Kobieta stojąca przy zaimprowizowanym memoriale przekonuje mężczyznę, że zabójstwo Niemcowa zostało popełnione na zlecenie Kremla. Ten oponuje: „A jaki by to miało sens? Niemcow nie stanowił dla Putina żadnego zagrożenia”. „A jaki ma sens walka z kwiatami? Władze je usuwają, a kwiaty są przecież mniej niebezpiecznie niż Niemcow” – odpowiada kobieta. Sprawę poruszył podczas niedawnej transmitowanej w telewizji „gorącej linii” z Władimirem Putinem szef rozgłośni Echo Moskwy Aleksiej Wieniediktow. Dziennikarz, mówiąc o haniebnym dla Rosji zabójstwie i nieudolnym śledztwie, wspomniał też o stosunku władz do prób oddania hołdu Niemcowowi. – Na miejsce zabójstwa przychodzą ludzie, setki, tysiące ludzi, kładą kwiaty, stawiają rosyjskie flagi, chcą umieścić tablicę: „Tu został zabity polityk Borys Niemcow”. Nie, nie wolno! To śmieci! Kwiaty – do worków, rosyjskie flagi do worków, ikony – do worków! – mówił do władcy Kremla. Putin starał się dystansować od działań moskiewskich władz, grając rolę „dobrego cara” zdumionego nadgorliwością „złych bojarów”: – Jeśli chodzi o kwiaty czy innego rodzaju znaki pamięci, to w ogóle nie rozumiem, z czym są związane te ograniczenia i nie pochwalam ich. Przeciwnie, […] jeśli to nikomu nie przeszkadza, nie widzę tu żadnych problemów. I obowiązkowo porozmawiam z merem Moskwy na ten temat, żeby nie czynili żadnych przeszkód – obiecywał Putin.
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze