Marynarskie święta

SEAWOLF NA WEEKEND

W zeszłym roku miałem szczęście, święta w domu, z rodziną. Krzątanie się przy choince, dekoracjach, zakupach, doprawianie sałatki, kupowanie prezentów, a potem przynoszenie ich cichcem z garażu – przydaje się PRL-owskie wspomnienie przenoszenia z niewinną miną i niedbałym poświstywaniem kartonu Marlboro pod czujnym okiem celnika (hej, mołojeckie czasy, hi, hi!) Rozdzielanie prezentów w czapce Mikołaja jak co roku. Kiedyś tradycja, dziś tradycyjny żart. Dzieci to już raczej pojęcie prawne, bo dryblas o głowę wyższy, a i córka, tylko patrzeć… No, ale dla taty zawsze będą dziećmi, tak jak wtedy, gdy majtały nóżkami na moim ręku przy karmieniu. Pamiętam, miało to sześć tygodni, wziąłem ze ściśniętym gardłem na ręce przed wyjazdem w morze… Sztuczne ognie na plaży No i jak zawsze fajerwerki
     

14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze