Młodzi opiekunowie wołyńskich cmentarzy

Śpią na karimatach. Posiłki przygotowują sobie sami. W tym roku porządkowali również cmentarz w Kowlu i Kostiuchnówce. Gdyby nie one – dzieci poświęcające ciężkiej pracy po kilkanaście dni ze swoich wakacji – za kilka lat nikt by już w Lubomlu nie odnalazł polskiego grobu. Włodzimierz, Luboml, Kowel, Binduga, Kostiuchnówka – miasta i wsie na Wołyniu, oderwane przez historię od Polski po II wojnie światowej. Niegdyś rozwijające się i tętniące polską kulturą, dziś w granicach państwa ukraińskiego poddające się powolnemu niszczeniu. Obskurne podwórka, odpadające tynki budynków, koślawe płoty i ulice pełne dziur w nawierzchniach. Dawne dworki i pałace, pozamieniane przez komunistów na szkoły i siedziby kołchozów, są w stanie ruiny. W lokalnych muzeach właściwie nie znajdzie się nic, co by
     

24%
pozostało do przeczytania: 76%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze