Chińscy komuniści boją się krzyża

Dodano: 28/07/2015 - Numer 1177 - 28.07.2015

CHRL \ W 2030 R. W PAŃSTWIE ŚRODKA BĘDZIE NAJWIĘCEJ CHRZEŚCIJAN NA ŚWIECIE

Burzone kościoły i domy modlitwy, a teraz już nawet palone krzyże to efekty kampanii „sinizacji religii”, czyli narzucania kultury chińskiej pod władzą komunistów, prowadzonej przez prezydenta Chin Xi Jinpinga. To też skutki zwalczania w Państwie Środka zachodnich wpływów i symboli, m.in. chrześcijaństwa i krzyża. Hanna Shen korespondencja z Tajwanu 21 lipca br. doszło do podpalenia krzyża na budynku kościoła protestanckiego w mieście Taizhou, w prowincji Zhejiang na wschodnim wybrzeżu ChRL. Władze lokalne nakazały usunięcie krzyża i to one, według naocznych świadków, wydały rozkaz jego podpalenia. Do akcji próbowali nie dopuścić miejscowi wierni, ale zostali pobici przez policję. Płonące krucyfiksy Nie jest to pierwszy wypadek podpalenia krzyża w świątyni w Zhejiang, uważanej za najbardziej chrześcijańską prowincję w Chinach. W maju br. doszło do podobnego zdarzenia w kościele w mieście Linshui, a kilka tygodni później internauci donosili o płonącym krzyżu w mieście Dongyang. Chińscy internauci, komentując zdjęcia, na których widać krzyże w ogniu, piszą, że takie praktyki stosują teraz terroryści z Państwa Islamskiego. Przypominają, że w przeszłości w Chinach palono kościoły i krzyże w czasie powstania bokserów na przełomie XIX i XX w. i w okresie rewolucji kulturalnej. „Hunwejbini [albo Czerwona Gwardia – komunistyczna organizacja młodzieżowa działająca w Chinach podczas rewolucji kulturalnej, w latach 1966–1968] robili to z rozkazu władzy komunistycznej. Tak samo dziś niszczone są kościoły i krzyże z rozporządzenia władz w Pekinie” – pisze jeden z nich. Także pastor Bob Fu, założyciel chrześcijańskiej organizacji China Aid Association (CAA), uważa, że sytuacja chrześcijan w Państwie Środka jest najtrudniejsza od czasów rewolucji kulturalnej. 23 lipca br. duchowny, zeznając przed działającą przy amerykańskim Kongresie komisją ds. Chin, powiedział m.in., że do końca czerwca br. usunięto przy użyciu siły krzyże z ponad 1,5 tys. kościołów w prowincji Zhejiang, a ponad 1,3 tys. chrześcijan, którzy próbowali zapobiec niszczeniu świątyń i krzyży, zostało aresztowanych. Ataki i represje Od 2014 r. nasiliły się także ataki na tzw. kościoły domowe i domy modlitwy, aby, jak twierdzi rząd, „wykorzenić różne kulty”. Pod koniec maja br. w mieście Guiying w prowincji Guizhou w południowych Chinach miał miejsce nalot na kościół domowy. Zatrzymano wówczas 11 chrześcijan. Gdy kolejni wierni chcieli pomóc zatrzymanym i próbowali m.in. uzyskać pomoc prawną, również zostali aresztowani i pobici. 2 maja br. w mieście Baoding w prowincji Hebei na północy kraju policja zniszczyła katolicki dom modlitewny należący do kościoła podziemnego. Podczas próby ochrony ołtarza przed ponad 40 policjantami zostały ranne dwie kobiety. Okrutne represje nie omijają też duchownych. Na początku tego roku w chińskim więzieniu zmarł katolicki biskup Cosma Shi Enxiang z diecezji Yixian w prowincji Hebei. Hierarcha spędził w areszcie łącznie 54 lata, a jedyną „zbrodnią”, jaką popełnił katolicki duchowny, było to, że odmówił zrzeczenia się lojalności wobec Stolicy Apostolskiej. Rodzina bp. Shi twierdzi, że mógł umrzeć w więzieniu w wyniku zagłodzenia albo tortur. Władze odmówiły wydania jego ciała, ponieważ obawiały się, że pogrzeb duchownego może się przekształcić w wielką manifestację. Walka władzy z religią Niepokojące są także napływające informacje, że w Chinach wraca się do innych praktyk rodem z okresu rewolucji kulturalnej, czyli do sesji indoktrynacji komunistycznej. Na początku lipca br. władze w Szanghaju wydały rozkaz, aby katoliccy księża z uznawanego przez władzę Patriotycznego Stowarzyszenie Katolików Chińskich obowiązkowo brali udział w zajęciach reedukacji prowadzonych w Szanghajskim Instytucie Socjalizmu. Ta nowa fala walki z chrześcijaństwem w Chinach Ludowych odbywa się w ramach ogłoszonej przez prezydenta Xi Jinpinga kampanii „sinizacji religii”. Tego terminu po raz pierwszy chiński przywódca użył w przemówieniu wygłoszonym w maju tego roku na spotkaniu z przedstawicielami Departamentu Zjednoczonego Frontu Pracy, jednej z agencji Komitetu Centralnego KPCh. Ma on oznaczać, że kościoły m.in. za pomocą symboli muszą dostosować się do „kultury i społeczeństwa chińskiego, będącego pod władzą komunistyczną”. W 2013 r. w tzw. Dokumencie nr 9, czyli okólniku z instrukcjami dla członków partii komunistycznej, wśród „niebezpiecznych trendów” wymienia się rosnące w Chinach w siłę chrześcijaństwo. Dokument miał być tajny, ale dzięki dziennikarce Gao Yu trafił do zachodnich mediów, za co w tym roku 71-letnia Gao została skazana na 17 lat więzienia. Mimo że władze nasiliły represje i że, jak mówi pastor Bob Fu, „uwięziły Chrystusa”, to liczba chrześcijan w Państwie Środka rośnie. Obecnie wynosi ona już ponad 100 mln osób. Szacuje się, że w 2030 r. będzie to 247 mln wiernych, a więc Chiny staną się krajem o największej liczbie chrześcijan na świecie.
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze