Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Pokój tylko na papierze

Dodano: 28/08/2015 - Numer 1203 - 28.08.2015
SUDAN POŁUDNIOWY \ Prezydent Salva Kiir podpisał w środę umowę pokojową kończącą wojnę domową w kraju. Jednak spokój w tym jednym z najbiedniejszych państw świata nie zapanuje tak szybko. Wojna domowa w najmłodszym chrześcijańskim kraju wybuchła w grudniu 2013 r. Powodem był zaostrzający się konflikt pomiędzy prezydentem Salvą Kiirem i jego byłym zastępcą Rieką Macharem. Zorganizowany przez Machara nieudany pucz wojskowy przerodził się w starcia na tle etnicznym pomiędzy plemionami Dinka i Nuerów. ONZ i organizacje humanitarne wielokrotnie donosiły o zbrodniach popełnianych przez oba obozy walczące. Ofiarami byli w większości cywile. Okrutne zbrodnie popełniane były głównie przez żołnierzy sił rządowych. Wczoraj w obecności regionalnych przywódców, dyplomatów i dziennikarzy relacjonujących wydarzenie prezydent Kiir podpisał 12-stronicową umowę pokojową. Tydzień temu sygnował ją już Machar. Tym samym powinien zakończyć się trwający 20 miesięcy konflikt, który pochłonął życie wielu niewinnych obywateli. Jednak, jak wspomniał prezydent, dokument nie jest gwarantem utrzymania spokoju w kraju. Swoje poważne zastrzeżenia co do zawartych w nim treści wyraził już podczas ceremonii jego podpisania. – Ich ignorowanie nie jest w interesie utrzymania sprawiedliwego i trwałego pokoju w kraju – oznajmił prezydent. Dodał również, że treść porozumienia może ulec z czasem zmianie. Samo dopełnienie formalności przez Kiira nie było do końca dobrowolne. We wtorek Rada Bezpieczeństwa ONZ ostrzegła, że jeśli władze w Dżubie nie podpiszą rozejmu, to organizacja będzie musiała podjąć konkretne kroki. Mówiło się o wprowadzeniu od września br. embarga na uzbrojenie dla Sudanu Południowego. Możliwe były także sankcje nałożone na poszczególnych polityków. Mieliby oni zakaz wjazdu do wielu krajów oraz doprowadzono by do zamrożenia ich aktywów finansowych za granicą. Na przyśpieszenie decyzji prezydenta naciskały również kraje afrykańskie, które prowadziły mediacje pomiędzy stronami. Teraz strony muszą spełnić zapisane w porozumieniu warunki. Pierwszy z nich to zaprzestanie walk i stałe zawieszenie broni, które musi nastąpić w ciągu 72 godzin od podpisania dokumentu. Ponadto strony w ciągu 90 dni mają utworzyć koalicyjny rząd. Zgodnie z umową rebelianci mają prawo do swojego przedstawiciela we władzach kraju. Oznacza to, że prawdopodobnie Machar wróci na stanowisko pierwszego wiceprezydenta.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze