Kręci mnie prędkość

ADAM MAŁYSZ SPECJALNIE DLA „CODZIENNEJ” OPOWIADA O SWOJEJ FASCYNACJI MOTORYZACJĄ

Numer 16 - 27.09.2011Sport

W rajdzie Dakar przede wszystkim chciałbym dojechać do mety. To będzie dla mnie wielki sukces – z ADAMEM MAŁYSZEM, byłym mistrzem świata w skokach narciarskich, a obecnie kierowcą rajdowym teamu RMF Caroline, rozmawia ROBERT SWACZYŃSKI.

Czy nie żałujesz przenosin ze skoczni narciarskiej do rajdowej fury? Teraz masz więcej obowiązków – testy, nauka, jazdy, rajdy… Nie, wydaje mi się, że obecnie mam tyle samo wolnego czasu, jak przy zawodach w skokach narciarskich. Ponieważ przeprowadziliśmy się całą rodziną w nowe miejsce, jest więcej pracy w domu. Pomagam również teściowej w ogrodzie.

Od dawna pasjonowałeś się motoryzacją. Czy Twoja wiedza i doświadczenie za kółkiem pomogły Ci na początku w rajdowym fachu?
Jazda wyścigowa jest zupełnie inna i kompletnie nieporównywalna do amatorskiej. Przydało się doświadczenie, które nabyłem, przemierzając tysiące kilometrów. Teraz nabieram obycia i pewnej rajdowej praktyki. Jest wiele nowych elementów. W terenie na pewno jeździ się szybciej. Bezpieczne prowadzenie fury nie jest proste, a ja uczę się od podstaw. Oprócz jazdy samochodem terenowym, ścigam się gokartami, jeżdżę na torze rajdowym.

Czyli prędkość Cię kręci?
Od pewnego czasu fascynowała mnie prędkość, ale miałem z nią styczność również na skoczni. Wiem, że jak coś robię, to na pewno profesjonalnie i staram się do tego przykładać. Teraz mam taką okazję i po prostu z niej korzystam.

A czego do tej pory najtrudniej było się nauczyć?
Takich elementów jest wiele. W czasie jazdy wszystko dookoła wiruje i czuć prędkość. Trzeba zdecydowanie szybciej reagować, szybciej wchodzić w zakręty. A ja cały czas się tego uczę.

Jaki masz kontakt ze swoim pilotem?
Rafał Marton jest doświadczonym pilotem i dobrym człowiekiem. Oprócz tego jest moim trenerem. Dogadujemy się świetnie i dobrze się nam współpracuje. W trakcie treningu Rafał często prawie nic nie mówi. Dopiero po przejechaniu jakiegoś odcinka zaczyna wskazywać, co zrobiłem dobrze, a co źle. Jeżeli teren jest nieznany, to używa komend. Ale przede wszystkim obserwuje mnie i dopiero na końcu daje swoje uwagi.

Nie każdy wierzył, że dasz sobie radę w rajdach. Jakie są Twoje atuty za kierownicą?
Na ten temat trudno mi się wypowiadać. Wiele mógłby powiedzieć Rafał lub moi koledzy z zespołu. Ze skoków narciarskich przydały mi się przede wszystkim – szybka reakcja, refleks i stabilna psychika.

Czy uczestniczysz w pracy mechaników obsługujących Twój wóz?
Interesuję się tym, często staję koło nich i pytam o szczegóły. Przyglądam się, jak pracują. Na rajdach zwykle trzeba samemu reagować. Rafał jest świetnym mechanikiem i bardzo dobrze się na tym zna. Ale nie ukrywam, że też chciałbym wiedzieć jak najwięcej na temat samochodu. Z mechanikami przebywam dwa dni w tygodniu. W trakcie zgrupowań jeżdżę do Słomczyna, do Rafała, i tam się uczę.

Czy emocje podczas rajdu podobne są do tych na skoczni narciarskiej?
Może i tak, ale trwają zdecydowanie dłużej (śmiech). Na skoczni są to sekundy, natomiast w rajdach cały czas koncentruję się, żeby nie popełnić błędu.

Opowiedz coś więcej o swoim samochodzie.
Samochód rajdowy różni się wyraźnie od osobowego. Przystosowany jest do ostrej jazdy w terenie. Zupełnie inaczej się zachowuje. Jeżdżę Porsche T2, ale mamy również T1 i jazda nimi staje się coraz bardziej przyjazna



zawartość zablokowana

Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się