Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Słaby początek Polek

Dodano: 28/09/2015 - Numer 1229 - 28.09.2015
fot. CEV
fot. CEV
Od dwóch przegranych 1:3 z Holandią i Włochami Polki rozpoczęły swój udział w mistrzostwach Europy. Na szczęście jeszcze nic straconego. Aby wyjść z grupy, wystarczy, że dziś pokonamy Słowenki. Jesteśmy w stanie ograć Holenderki – twierdziła przed meczem z gospodyniami turnieju Paulina Maj-Erwardt. Nic z tego. Biało-czerwone odniosły drugą porażkę na turnieju, a o dwóch pierwszych setach lepiej jak najszybciej zapomnieć. Bardzo słaba była zwłaszcza druga partia, w której pokonano nas do 11. Był to najwyżej przegrany przez Polskę set na mistrzostwach Europy od sześciu lat. Co ciekawe, wówczas równie skutecznie wypunktowały nas Holenderki. Pomimo słabego początku trzeci set wlał nadzieję w serca kibiców. Podopieczne Jacka Nawrockiego poprawiły niemalże każdy element gry. Od razu przełożyło się to na lepszy wynik, bo Polki wygrały do 19. Jak się okazało, była to tylko sekunda karnawału w środku postu, bo w czwartym secie to znów gospodynie kontrolowały to, co dzieje się na parkiecie, pewnie wygrały do 18 i zakończyły mecz. Dzień wcześniej Polki grały z Włoszkami. Selekcjoner Jacek Nawrocki zaskoczył składem i w pierwszej szóstce wystawił na przyjęciu Katarzynę Skowrońską-Dolatę, a na prawym skrzydle Izabelę Kowalińską. Manewr udał się, bo Polki zaczęły mecz bardzo odważnie. Skuteczna w ataku była Kowalińska, a sporo punktów zdobyła też Anna Werblińska. Do tego Włoszki psuły sporo zagrywek i w połowie pierwszej partii biało-czerwone prowadziły 14:12. – Próbowaliśmy czymś zespół włoski zaskoczyć. Wiadomo, że taki manewr mógł się udać tylko raz, bo teraz wszyscy rywale będą już wiedzieć, że gramy dwoma wariantami. Trener chciał zaryzykować, bo nie miałyśmy nic do stracenia. Prawie się udało. Tego pierwszego seta troszeczkę frajersko przegrałyśmy w końcówce, drugiego wygrałyśmy, ale o tym, co działo się później, aż nie chce się mówić – powiedziała w rozmowie z WP Joanna Wołosz. Przewagi nie udało się utrzymać, bo zaczęło szwankować przyjęcie, a rywalki przestały tracić punkty po własnych błędach. Ostatecznie pierwszą partię przegrałyśmy do 20. Druga partia to koncert gry naszych dziewczyn. Świetnie punktowała Kowalińska, swoje dorzuciła Skowrońska-Dolata i Włoszki mogły tylko przecierać oczy ze zdumienia. Zszokowany grą Polek był trener Włoszek Marco Bonitta, który kilka lat temu pracował z naszą kadrą. Pomimo rozpaczliwych prób nie udało mu się odwrócić losów spotkania. Tego seta wygraliśmy do 21. Kolejne dwa sety to już dominacja Włoszek i tylko przebłyski dobrej gry w wykonaniu naszych dziewczyn. Podobnie jak w końcówce pierwszej partii zaczęło szwankować przyjęcie, przez co Polki miały problem ze skutecznym wyprowadzeniem ataku. Czwarty set zaczął się koszmarnie, od prowadzenia Włoszek 9:0. Wtedy było już wiadomo, że nie zdołamy urwać wyżej sklasyfikowanym rywalkom choćby punktu. – Najbardziej żal mi pierwszego seta. Prowadziłyśmy kilkoma punktami, nagle popełniłyśmy niewymuszone błędy i to Włoszki uzyskały przewagę. Drugiego seta wygrałyśmy i mogłyśmy prowadzić w meczu 2:0. Boli fakt, że nie grałyśmy konsekwentnie, Włoszki wykonały swoją robotę, grały konsekwentnie na zagrywce, u nas jak blok funkcjonował, przyjęcie było słabe i dużo piłek w ten sposób straconych. Konsekwentnie kiwały za blok, wiedziały gdzie pójść do bloku, grały cierpliwie i to im się opłaciło – powiedziała Natalia Kurnikowa. – Zadecydowały nasze błędy i to one nas w pewnym momencie pogrążyły. Jak rywalki odskakują na trzy, cztery, pięć punktów, to jest już naprawdę trudno. Część dziewczyn krzyczy jeszcze na boisku, chce pobudzić resztę, część jednak może gdzieś tam być wycofana i powoli się zamykamy, znika wola walki – skomentowała z kolei w rozmowie z WP Anna Werblińska. – Jest mi przykro i przede wszystkim wstyd, bo w niektórych momentach grałyśmy naprawdę fajnie. Problemem w sobotnim meczu było to, że jak miałyśmy dobre przyjęcie, to nie byłyśmy w stanie skończyć pierwszej piłki. Kiedy w odbiorze szło gorzej, zdobywałyśmy punkty w ataku. Trudno powiedzieć, co o tym decydowało – powiedziała przyjmująca Chemika Police. Na koniec rywalizacji grupowej Polki zmierzą się jeszcze ze Słowenkami. – Myślę, że nawet Słowenki nie będą tutaj łatwym przeciwnikiem. Z taką grą, jaką zaprezentowałyśmy w sobotę, każdy mecz będzie dla nas trudny – dodała Werblińska. Podobnie jak w poprzednich edycjach mistrzostw, w rywalizacji bierze udział 16 reprezentacji podzielonych na cztery grupy. Ich zwycięzcy mają zapewniony awans do ćwierćfinału. Drużyny, które zajmą drugie i trzecie lokaty, zagrają w fazie play off o awans do 1/4 finału. Ekipy z czwartych miejsc zakończą udział w turnieju. Mecze rundy grupowej rozegrane zostaną w trzech holenderskch miastach – Apeldoorn (tam rywalizują Polki), Eindhoven i Rotterdamie oraz w belgijskiej Antwerpii, która razem z Rotterdamem będzie także gospodarzem fazy play off i ćwierćfinałów. Półfinały i spotkania o medale odbędą się w Rotterdamie.Artykuł powstał przy współpracy z Polskim Związkiem Piłki Siatkowej. Podpis pod zdjęcie: Momenty dobrej gry to było za mało, żeby wygrać z Włoszkami i Holenderkami |fot. CEV Artykuł powstał przy współpracy z Polskim Związkiem Piłki Siatkowej.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze