Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Celujemy w pierwszą dziesiątkę

Dodano: 15/10/2015 - Numer 1244 - 15.10.2015
Dąbrowski z motocykla przesiadł się do samochodu |fot. Marcin Kin/orlenteam.pl
Dąbrowski z motocykla przesiadł się do samochodu |fot. Marcin Kin/orlenteam.pl
SPORTY MOTOROWE \ Z MARKIEM DĄBROWSKIM, KIEROWCĄ RAJDOWYM, CZŁONKIEM ORLEN TEAM, ROZMAWIA KRZYSZTOF JORDAN Po ostatnim rajdzie uważam, że na argentyńską część Dakaru jesteśmy gotowi. Trzeba jeszcze wymyślić coś na Boliwię. Tamtejsze szlaki są inne, bardziej przypominają nasze drogi w terenie. Niedawne zawody w Maroku ukończyliście na 13. pozycji. Ten wynik odzwierciedla wasze miejsce w stawce czy może odczuwa Pan niedosyt związany z tym występem? Na pierwszym odcinku specjalnym zaczęliśmy ostro, ale szybko się okazało, że auto jest ustawione zbyt miękko, by dobrze się prowadziło. Złapaliśmy dwa kapcie. To ustawiło nam całe zawody. Po tym etapie trudno było wejść do najlepszej trójki, nawet piątki, która zbiera najwięcej punktów do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. W Maroku jechaliśmy więc tak, by jak najlepiej przygotować samochód do zbliżającego się Dakaru. Oczywiście, przed tą imprezą będą jeszcze pewne modyfikacje, ale dzień po dniu testowaliśmy różne ustawienia zawieszenia. To była ostatnia szansa, żeby sprawdzić auto na tak długim dystansie, więc porównywaliśmy, jak nasza toyota zachowuje się w ekstremalnych warunkach. Dlatego, jeśli chodzi o rezultat końcowy, nie czuję, że określa on nasze możliwości. Stać nas na więcej. Ostatniego dnia rajdu wszystko dobrze się złożyło. Jechało się łatwo, mimo kurzu na trasie wyprzedziliśmy bez problemów dziewięć samochodów. To było nasze tempo. Impreza w Maroku była udanym sprawdzianem przed najważniejszym występem w sezonie, jakim jest Dakar? Myślę, że w ten sposób potraktowała ten występ większość ekip. Chyba wszyscy, poza załogami walczącymi o podium. Rajdówki mini od lat są tak samo mocne, najlepsze, ale reszta ciągle musi szukać rozwiązań. Dla nas pod tym względem był to bardzo wartościowy rajd. Co jeszcze się zmieni w waszym aucie przed zawodami w Ameryce Południowej? Silnik oraz jego oprogramowanie będą zupełnie nowe. Również wygląd, bo na rynek wchodzi nowy model samochodu bazowego dla naszej rajdówki. Sporo modyfikacji było już wcześniej, bo w tym sezonie mamy nową wersję auta. Przy jej powstawaniu dołożyliśmy swoje pięć groszy. Jesteśmy już w niezłym miejscu, a mamy kolejne pomysły, co jeszcze zmienić, by auto stało się lepsze. Po ostatnim rajdzie uważam, że na argentyńską część Dakaru jesteśmy gotowi. Trzeba jeszcze wymyślić coś na Boliwię. Tamtejsze szlaki są inne, bardziej przypominają nasze drogi w terenie. Po tym jak z organizacji imprezy wycofało się Peru, trasa Dakaru została zmieniona. Bez charakterystycznych dla tego kraju wydm będzie łatwiej? Odpowiedzialny za wytyczenie trasy był były zawodnik Marc Coma, który jest człowiekiem sumiennym. Na pewno zadbał, żeby poziom trudności się nie zmienił. Większość trasy to odcinki biegnące przez koryta rzek. Jedzie się przez krzaki, po kamieniach. W wielu miejscach jest fesz-fesz, kopny piasek, przez który ledwo można się przebić na pierwszym biegu. Łatwo się pogubić, utknąć. Moim zdaniem trasa wcale nie będzie przypominała tej z rajdów WRC, jak spodziewa się większość osób. Przez lata ścigał się Pan w rajdach terenowych na motocyklu. Trudno było zmienić sprzęt i nawyki? Myśmy z Jackiem od razu przesiedli się do bardzo konkurencyjnego auta. W debiucie dakarowym zajęliśmy 7. miejsce. Ktoś, kto zna pustynię i potrafi nawigować, w dobrym samochodzie nie będzie miał z tym problemów. Jeśli wsiada się do najlepszego na rynku auta, jakim jest mini, to wszystko jest w miarę proste. Nasze auto, toyota, już taka łatwa w prowadzeniu nie jest. Wymaga bardziej agresywnego stylu jazdy. Nie wszyscy sobie z tym radzą. Są tacy, którzy nie trzymają tempa, rozbijają się na każdym rajdzie. Trzeba mieć predyspozycje. Oczywiście, dojść do pewnego poziomu jest stosunkowo łatwo, potem wykonanie następnego kroku jest trudniejsze. Rozwijać się też trzeba z głową. Mamy określony plan działania, nie chcemy przekombinować, inwestować w coś, co nie przyniesie korzyści. A nowi w świecie rajdów cross country zawodnicy, tacy jak Sebastien Loeb czy Mikko Hirvonen, którzy przeszli tu z rajdów płaskich, są już dla Was mocną konkurencją? Z tej dwójki Hirvonen wydaje mi się rozsądniejszy. Jedzie bardzo pewnie i nie popełnia większych błędów. Jak układa się Pana współpraca z Jackiem Czachorem? To jeden z najlepszych pilotów rajdowych na świecie. Staram się mu dorównać jako kierowca. Cały czas jednak pamiętam, że był kiedyś moim trenerem. W naszym teamie to on jest sportowym szefem. Jaki jest cel załogi Dąbrowski- -Czachor na najbliższy Dakar? Celujemy w pierwszą dziesiątkę i z takim nastawieniem przygotowujemy się do rajdu. Jak będą wyglądały przygotowania do tego maratonu w najbliższych tygodniach? Przede mną jeszcze kilka dni testów w Maroku. Na pewno wybiorę się do Dubaju pojeździć po wydmach. Tam jest to łatwe. Wyjeżdża się za miasto i są. Poza tym czeka mnie codzienna praca nad kondycją i techniką jazdy.
Nasze auto, toyota, wymaga agresywnego stylu jazdy|fot. Marcin Kin/orlenteam.pl Artykuł przygotowany we współpracy z Moto Rally
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze