Uścisk dłoni prezydentów Tajwanu i Chin

AZJA \ PIERWSZE TAKIE SPOTKANIE OD 1949 R.

Numer 1265 - 09.11.2015Świat



W sobotę w Singapurze doszło do pierwszego od 66 lat spotkania przywódców Tajwanu i Chin. Podczas gdy obaj prezydenci ściskali sobie dłonie, na Tajwanie doszło do kolejnego protestu przeciwko godzącemu w interes wyspy zbliżeniu Tajpej z Pekinem.
Hanna Shen
korespondencja z Tajpej
Już na kilka godzin przed spotkaniem prezydenta Chin Xi Jinpinga z prezydentem Tajwanu Ma Ying-jeou w Singapurze na lokalnym lotnisku doszło do skandalu. Tajwańscy dziennikarze towarzyszący prezydentowi Ma zostali zatrzymani przez urzędników imigracyjnych, twierdzących, że ich akredytacje muszą być ponownie przydzielone. Cała procedura spowodowała, że przedstawiciele tajwańskich mediów przybyli z opóźnieniem na miejsce, gdzie miały się odbyć konferencje prasowe po szczycie, i wszystkie czołowe miejsca zajęły media z Chin i Singapuru. Na singapurskim lotnisku nie wpuszczono też trzech tajwańskich działaczy proniepodległościowych, argumentując to niejasnym celem ich wizyty.
Spotkanie przywódców rozpoczęło się od długiego uścisku dłoni, następnie obaj udali się na rozmowy. Te trwały krócej niż zapowiadano – zamiast godziny Xi Jinping i Ma Ying-jeou rozmawiali przez 50 min. Obaj przywódcy zwracali się do siebie per „panie Xi” i „panie Ma”, ponieważ zarówno rządząca na Tajwanie (Republika Chin) partia Kuomintang (KMT), jak i komunistyczne Chiny (Chińska Republika Ludowa) uznają się za jedyne właściwe Chiny, więc w teorii każdy z polityków jest prezydentem tego kraju.
Podczas spotkania tajwański przywódca zaproponował utworzenie gorącej linii, dzięki której władze obu krajów mogą się porozumiewać w najważniejszych sprawach dotyczących bezpieczeństwa. Wspomniał także, że Tajwańczycy są zaniepokojeni ponad 1,5 tys. rakiet balistycznych wycelowanych z terytorium Chin na Tajwan.
Prezydent Xi Jinping ograniczył się do sloganów, np. że Tajwan i Chiny są nierozerwalne i że „nie ma siły, która mogłaby je rozdzielić”. Xi ostrzegł także przed odejściem od tzw. polityki jednych Chin, a siły proniepodległościowe na wyspie nazwał „największym zagrożeniem dla pokoju”.
Przywódcy obu państw za podstawę rozmów uznali „politykę jednych Chin” i tzw



zawartość zablokowana

Autor: Hanna Shen


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się














#DziękujeMyZaOdwagę
reklama