Wygrana bez euforii

MMA \ Starcie stulecia – tak mówiono przed walką dwóch przyjaciół i najlepszych wojowników w wadze średniej Michała Materli i Mameda Chalidowa. Pojedynek nie dostarczył spodziewanych emocji, bo walka skończyła się już po 31 sek. Chalidow rzucił się na swojego rywala już od pierwszego gongu. Po kilkunastu sek. udało mu się powalić Materlę. Wtedy zasypał go serią mocnych ciosów. Do akcji musiał wkroczyć sędzia, bo inaczej Materli mogła się stać krzywda. – Michał to mój przyjaciel, zostaliśmy zmuszeni do tego, aby spotkać się w klatce. Żaden z nas tego nie chciał. Jest mi przykro, że zabrałem mu mistrzowski pas. Po raz pierwszy po wygranej walce tak dziwnie się poczułem. Nie było euforii, nie cieszyłem się ze zwycięstwa – powiedział Chalidow. Obaj zawodnicy nie wykluczają rewanżu. Decyzja
     

91%
pozostało do przeczytania: 9%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze