Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Koniec rządowej kasy dla „Wyborczej”

Dodano: 08/12/2015 - Numer 1289 - 08.12.2015
fot. Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska
fot. Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska
Wydająca „Gazetę Wyborczą” grupa medialna Agora w latach 2010–2014 tylko z reklam i ogłoszeń rządowych miała 5 mln zł – najwięcej ze wszystkich koncernów medialnych. – Nie może być tak, że największa część budżetów reklamowych instytucji państwowych trafia regularnie do „Wyborczej” i Agory – komentuje w rozmowie z „Codzienną” poseł Marek Matuszewski (PiS) z parlamentarnego zespołu ds. obrony wolności słowa. Na reklamę w prasie, radiu, telewizji i internecie w latach 2010–2014 dwanaście ministerstw wydało ponad 260 mln zł. Dane dotyczą 12 na 17 ministerstw – pięć resortów do czasu publikacji nie odpowiedziało na pytania portalu. Z raportu wynika, że za czasów rządów PO-PSL ministerstwa – jeżeli chodzi o wydawców dzienników – najchętniej reklamowały się w Agorze, która w ciągu czterech lat zarobiła na tym prawie 5 mln zł. Na drugim miejscu w czołówce ulubionych mediów poprzedniego rządu znalazła się spółka Gremi Bussines Communication, wydawca m.in. „Rzeczpospolitej” (z zarobkiem 3,5 mln zł), a na trzecim niemiecko-szwajcarski koncern medialny Axel Springer (wydawca „Faktu”), zarabiający na tym 3,2 mln zł. Jak mówi nam poseł Marek Matuszewski (PiS) z parlamentarnego zespołu ds. obrony wolności słowa, „idą czasy sprawiedliwości również w tej dziedzinie”. – Nie będzie zgody na to, żeby największa część budżetów reklamowych instytucji państwowych trafiała do gazety, która tak wyraźnie popiera przeciwników obecnego rządu. Lada moment skończy się królowanie „Wyborczej” – mówi nam poseł Matuszewski. W jego ocenie wydawany przez Agorę dziennik często w sposób „nieprawdziwy i wybiórczy opiniuje różne tematy”, np. kwestie związane z Trybunałem Konstytucyjnym. Finansowanie wybranych mediów przez instytucje państwowe to jednak nie wszystko. Jak pisze portal Niezależna.pl, Państwowy Instytut Sztuki Filmowej (PISF) nie szczędził pieniędzy na film o Adamie Michniku. „Jak przyznała autorka dokumentu, wyłożył na niego najwięcej. Ta sama instytucja nie była tak szczodra, kiedy chodziło o filmy na temat katastrofy smoleńskiej, śp. Marii Kaczyńskiej czy rodziny Ulmów. Wspomniane obrazy dofinansowania z PISF nie otrzymały w ogóle” – pisze Niezależna.pl. Co ciekawe, autorką dokumentu o Michniku jest Maria Zmarz-Koczanowicz, która sama wchodziła w skład jednej z komisji decydujących o przyznawaniu przez PISF dofinansowania na produkcję filmów.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze