Basia i biznesmeni

fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Nazwijmy ją Basia. Pamiętam ją doskonale. Pracowaliśmy w tym samym zrujnowanym biurowcu na krakowskim Zabłociu. Należał on ongiś do państwowej spółki, a po jej upadku stał się mekką większych i mniejszych firm, z których gros stanowili podwykonawcy reklamowych zleceń dla jednego z gigantów na rynku. Tytułowi biznesmeni zatrudniali na czarno, bez świadczeń i za marne pieniądze dziesiątki ludzi. Sam dostawałem całe 3 zł za godzinę. Jak mi się „nie podobało”, to oczywiście „mogłem” się zwolnić. Ale musiało mi się podobać. Basi też musiało się podobać, skoro przez lata dojeżdżała tu z podkrakowskiej miejscowości. Wdychała rozpuszczalniki, benzynę, niszczyła sobie cerę, a jej płuca robiły za odciąg oparów chemikaliów. Wszystko za 3, potem 4, wreszcie może i za 7 zł za godzinę. Dziś Basia nie
     

70%
pozostało do przeczytania: 30%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze