Interes Polski a globalizacja

W ostatnich ośmiu dniach rozmawiałem z prezydentami Estonii, Nigerii, Egiptu i Gruzji. Z dwoma pierwszymi w Strasburgu, z kolejnymi odpowiednio w Kairze i Tbilisi. Kraje z dwóch kontynentów (właściwie z trzech, bo egipski Synaj to już Azja), różne problemy, różne ambicje ich przywódców. Toomas Hendrik Ilves z Talinna myśli chyba – po dwóch kadencjach – o karierze w UE (w miejsce Tuska?). Tym tłumaczę najbardziej „politycznie poprawne” przemówienie w europarlamencie, jakie z jego ust usłyszałem. Mahmud Buhari z Abudży nie chce dotrzymać wyborczych obietnic walki z Boko Haram, licząc, że radykalni muzułmanie w zamian za to nie zrobią mu krzywdy. Abdel Fatah al-Sisi z Kairu z kolei mruga okiem do Zachodu; co prawda rządzi dyktatorsko, ale przynajmniej powsadzał do więzień islamskich
     

66%
pozostało do przeczytania: 34%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze