Pamięć wyryta w kamieniu

Dodano: 22/03/2016 - Numer 1375 - 22.03.2016
fot. Facebook
fot. Facebook

PAMIĘĆ \ NIEŚLUBNY SYN WAŁĘSY MA GODNY NAGROBEK

Jego słynny ojciec się go wyparł i skazał na wieczne zapomnienie. Pamięć o nieślubnym synu Lecha Wałęsy, Grzesiu Lewandowskim, przywrócił po kilku latach starań historyk Sławomir Cenckiewicz. Zmarły tragicznie 15 maja 1967 r. czterolatek ma nowy nagrobek. „Praca historyka potrafi mieć sens i to bardzo głęboki” – napisał na swoim profilu na Facebooku Sławomir Cenckiewicz. Sławomir Cenckiewicz zadedykował Grzegorzowi Lewandowskiemu swoją książkę „Wałęsa. Człowiek z teczki”. W niej również opisał smutną i dającą do myślenia historię chłopca. Wcześniej sprawą zajmowali się również Paweł Zyzak i dziennikarze „Expressu Bydgoskiego”. Z relacji mieszkańców Popowa i okolicznych wsi wynika, że mając 19 lat, Lech Wałęsa spotykał się z o rok młodszą Wandą. Jego dziewczyna pochodziła z bardzo ubogiej rodziny. To było ponoć nie w smak Wałęsie, który wtedy pracował w Państwowym Ośrodku Maszynowym w Łochocinie. – Chodził do Wandy dzień w dzień, aż się cała ulica śmiała, że taki uparty. Dziewczyna, biedna bardzo i skromna, mieszkała pod lasem. Gdy zaszła w ciążę, wielbiciel prysnął. Ja jej mówiłam: jedź do Popowa, do starej Wałęsowej, niech wpłynie na syna. Pojechała, spotkała się z nią, nic to nie dało – opisuje pani Zenona w rozmowie z „Expressem Bydgoskim”. Wszyscy pamiętają również tragedię, do której doszło 15 maja 1967 r., kiedy 4-letni Grześ poślizgnął się na skarpie i się utopił. Wałęsa nigdy nie uznał syna. Wypierał się go wielokrotnie. Również po tym, jak został prezydentem. Chłopiec nie miał nawet godnego pochówku, gdyż jego rodziny nie było na to stać. Dotychczas na cmentarzu w Chełmicy Dużej był bezimienny grób i stary krzyż. Teraz za sprawą Sławomira Cenckiewicza, bp. Wiesława Meringa i innych ludzi dobrej woli sytuacja się zmieniła. „W sumie, stojąc wczoraj w Chełmicy Dużej nad grobem nieślubnego syna Lecha Wałęsy – Grzesia Lewandowskiego, któremu zadedykowałem książkę »Wałęsa. Człowiek z teczki«, pomyślałem, że cała batalia o prawdę w sprawie Wałęsy znalazła swój błogosławiony finał! Jednak nie w teczkach z pawlacza Kiszczaka. Grześ Lewandowski, który utonął 15 maja 1967 r., którego ojciec się wyparł i uciekł do Gdańska w dniu jego śmierci, pozbawiony był elementarnej godności nawet po śmierci: jego grób miał zostać zlikwidowany, uległ erozji, nie był opłacany, a w 1990 r. – kiedy Wałęsa zostawał Prezydentem Polski – zniknęła z niego tabliczka z imieniem i nazwiskiem. Dedykując książkę »Wałęsa. Człowiek z teczki« w niezgodzie na haniebne potraktowanie jego mogiły chciałem przywrócić mu pamięć” – poinformował wczoraj Sławomir Cenckiewicz.
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze