reklama


Lubię Józefa, to mój boss

BYŁY MISTRZ IZRAELA AWIRAM BARUCHJAN CHCE WALCZYĆ Z POLONIĄ WARSZAWA O NAJWYŻSZE CELE

Numer 117 - 27.01.2012Sport

Wojciechowski to boss i wiadomo, że chce wygrać wszystko. Tak powinno być, bo Józef wykłada na klub swoje prywatne pieniądze, więc oczekuje dobrych wyników. Mam nadzieję, że z moich usług Wojciechowski będzie zadowolony. Przez kilka lat był Pan liderem Beitaru Jerozolima, klubu, z którym wygrywał Pan mistrzostwo i Puchar Izraela. Zadebiutował Pan również w narodowej reprezentacji. Dlaczego zdecydował się Pan akurat na Polonię?

Nie ma w tym żadnego haczyka. Polska liga będzie z roku na rok coraz lepsza. Już sam fakt, że przyjeżdżają tu tacy piłkarze jak Dwaliszwili z Maccabi Hajfa, świadczy o tym, że Ekstraklasa staje się konkurencyjna dla innych lig europejskich. Może daleko jej do Niemiec czy Francji, ale czołowe drużyny z Polski poziomem zbliżają się do tych z Belgii i Holandii. Poza tym chciałem spróbować piłki europejskiej, bo to coś zupełnie innego niż gra w Izraelu. Myślę, że Polska to dobre miejsce.

Nie miał Pan innych ofert?

Józef (Wojciechowski – przyp. red.) był przede wszystkim bardzo konkretny. Powiedział: to i to, za tyle i tyle, podpisujesz? Dogadaliśmy się bez problemu. Miałem sygnały, że są mną zainteresowane solidne kluby z Belgii i Holandii. Wcześniej była propozycja z hiszpańskiej Majorki. Jak zwykle bywa, menedżerowie opowiadali mi o różnych możliwościach, ale brakowało konkretów. Gadać każdy może, a w wypadku Polonii wszystko było tak, jak powinno. Dlatego jestem w Warszawie.

Przed transferem rozmawiał Pan ze znajomymi o naszej lidze?

Oczywiście. Mam kilku kolegów, którzy znają Polaków, i oczywiście dzwoniłem do nich przed tym transferem z kilkoma pytaniami. Każdy z nich powtarzał, że Polska to dobry kraj, żeby się wypromować i iść do lepszej ligi. Nikt nie powiedział złego słowa, ale i tak o wszystkim przekonam się na własnej skórze.

Kilka lat temu taki transfer byłby nie do pomyślenia. Beitar był bogatym klubem z sukcesami. No tak, trzy lata temu Beitar był najlepszym zespołem w Izraelu, wygrywaliśmy mistrzostwo, walczyliśmy – m.in. z Wisłą Kraków – o Ligę Mistrzów. Najlepsi zawodnicy wyjechali za zagranicę, a ja jako wychowanek Beitaru cały czas byłem w klubie. Teraz jednak przyszedł czas także na mnie, więc zdecydowałem, że trzeba wyjechać.

Wie Pan już, że właściciel klubu, Józef Wojciechowski, słynie z porywczości i potrafi w ciągu dnia kilkakrotnie zmieniać decyzję. Nie obawia się Pan złości Wojciechowskiego?

Nieeeee, lubię go. To boss i wiadomo, że chce wygrać wszystko. Podobnie było z milionerem Gaydamakiem w Beitarze



zawartość zablokowana

Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama








#DziękujeMyZaOdwagę
reklama