Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

„Gazeta Polska” diariuszem powstania listopadowego.

Dodano: 10/05/2016 - numer 1415 - 10.05.2016
190 lat „Gazety Polskiej” „Powstanie nasze jest wybuchem wulkanu, wybuchem tłumionego despotyzmem ducha całego narodu…” „GP”, 18 grudnia 1830 r. Gazeta Polska”, począwszy od 5 grudnia 1830 r., stawała się trybuną narodu walczącego o niepodległość. Sięgając dziś do jej pierwszych powstańczych numerów, doświadczymy atmosfery entuzjazmu, który ogarnął naród po pamiętnych wypadkach nocy listopadowej. Wraz z „Gazetą Polską” przeniesiemy się do Warszawy, która pozostawała w stanie najwyższej gotowości, sposobiła się do obrony, umacniała fortyfikacje. Orzeł biały zawisł teraz na głównym ratuszu stolicy, a napis ułożony pod nim w 1807 r. przez Osińskiego obwieszczał odradzanie się ojczyzny: „Dawne wyrocznie Lecha, niebo nam ogłasza, Polacy! To nasz orzeł, ta ziemia jest nasza!” W chwili tak podniosłej dla narodu dziennik relacjonował przebieg uroczystości złożenia „orła francuskiego” przez polską deputację dyktatorowi powstania Józefowi Chłopickiemu. Był to symboliczny akt zawierzenia losów narodu naczelnemu wodzowi, na którego ręce składano „pamiątkę owej chwili, kiedy wódz cesarz [Napoleon Bonaparte], licząc na polu Marsowym dotrwałe mu do końca zastępy, doliczył się i garstki wiernych mu naszych rycerzy i własną dłonią podał im po raz pierwszy zwycięskiego orła Francuzów”. W tym przełomowym momencie dziejowym kto tylko czuł się Polakiem, aktywnie włączał się w wir wypadków. Za wzór cnót obywatelskich „Gazeta Polska” uznała Stanisława Biesiekierskiego, który ofiarował dla ochotników z pułku jazdy Mazurów, oprócz trzydziestu koni bojowych, pełne umundurowanie i uzbrojenie. Równie godna podziwu jest postawa 16-letniej Polki, która swój kapitał bankowy w wysokości 1000 złp złożyła w darze dla powstańców. W dzienniku apelowano do polskich patriotek, by swoją ofiarnością wsparły formowany w Warszawie pułk Krakusów: „Niech tylko każda z was po kilka chorągiewek złoży do właściwego użytku […]. Zawiesimy je na lancach, a na ich widok zadrżą nasi nieprzyjaciele”. Na fali powstańczych wypadków rodziło się pragnienie zamanifestowania polskości. „Gazeta Polska” podawała, że na scenie Teatru Narodowego wystawione zostaną sztuki dotąd zakazane, a rozbudzające patriotyczne uczucia wśród Polaków – „Król Łokietek”, „Żółkiewski pod Cecorą”, „Barbara Radziwiłłówna”, „Okopy na Pradze”, „Niema z Portici”, „Wilhelm Tell”, „Wanda, Maria Stuart”. „Gazeta Polska”, stojąc na straży narodowych wartości, propagowała projekt utworzenia Muzeum Polskiego, które byłoby „skarbcem naszych bogactw naukowych”, gromadząc okazy przyrodnicze ojczystej ziemi i „wszystkie dzieła geniuszu polskiego”. Nastał styczeń. Polacy zdecydowanie domagali się detronizacji Mikołaja I, a wyrazicielem głosu wzburzonego narodu stał się poseł Roman Sołtyk. „Gazeta Polska” donosiła, że podczas posiedzenia sejmowego 20 stycznia wezwał obradujących, by wystąpić „przed Mikołajem i Europą w całej sile charakteru narodowego, wolnego i niepodległego, ogłosić rodzinę Romanowów za odpadłą na zawsze od tronu polskiego […], a rozpocząć walkę wolności i niepodległości z samowładztwem i despotyzmem”. Wniosek Sołtyka miał zostać rozpatrzony na sesji sejmowej 25 stycznia. W ten dzień naród zgromadził się tłumnie na dziedzińcu przed Zamkiem Królewskim, w którym miało dojść do konfrontacji zwolenników i przeciwników detronizacji. W momencie gdy sejm rozpoczynał swoje obrady, ulicami Warszawy podążał kondukt pogrzebowy. W istocie był to pochód żałobny na cześć męczenników narodu rosyjskiego – dekabrystów, którzy 14 grudnia 1825 r. zamanifestowali swój sprzeciw wobec carskiej władzy. Zostali rozgromieni przez 10-tysięczną armię imperatora i ukarani z niebywałym okrucieństwem. Pięciu przywódców powstania – Pestel, Murawjow-Apostoł, Kachowski, Bestużew-Riumin i Rylejew – skazano na karę śmierci przez powieszenie. Podczas publicznej egzekucji 13 lipca 1826 r. dekabrystom zdarto mundury, skrępowano ręce i nogi, nad ich głowami złamano szpady, na piersiach zaś zawieszono drewnianą tabliczkę z napisem „carobójca”. I tak zaprowadzeni zostali na szubienicę. Teraz warszawiacy składali im hołd. Wszędzie słychać było okrzyki: „Precz z carem! Niech żyje Polska! Niech żyje wolność!”. Ulice stolicy przemierzał pochód wolności, któremu przyświecało powstańcze hasło: „Za wolność naszą i waszą”. „Nie można było powziąć trafniejszego […] pomysłu – pisała „Gazeta Polska” – jakim był obrzęd niniejszy i cześć oddana przez niego apostołom tej samej sprawy, za którą my teraz walczymy. Niech wiedzą Rosjanie, że nie z nimi, ale z despotyzmem, który ich gnębi, prowadzimy wojnę”. Do mężów stanu obradujących na Zamku Królewskim dochodziły odgłosy ulicznej manifestacji. Wówczas, jak przekazała „Gazeta Polska”, marszałek sejmu Władysław Ostrowski zwrócił się do posłów i senatorów ze słowami: „Niech już raz Europa uzna nas za naród wolny, i niechaj zatem komisje sejmowe rozpoczną działania […] względem usunięcia od tronu panującej dynastii”. Na te słowa poseł Ledóchowski zawołał: „To, co jest w naszych sercach, niechaj wyjdzie przez usta nasze – wyrzeknijmy więc razem: „Nie ma Mikołaja!”. Cała izba powtórzyła jednogłośnie: „Nie ma Mikołaja”. „To byli Polacy” – wspominał potem Mochnacki. Akt detronizacji dokonał się. Mikołaj I przestał być królem Polski w momencie, gdy manifestacja na cześć dekabrystów dobiegała już końca. Niebawem rozpocząć się miał decydujący bój o wolność Polski. Nadchodził luty. Wojsko carskie pod dowództwem Dybicza szło na Warszawę, by wziąć ją szturmem… Ulice stolicy przemierzał pochód wolności, któremu przyświecało powstańcze hasło: „Za wolność naszą i waszą”. „Nie można było powziąć trafniejszego […] pomysłu – pisała „Gazeta Polska” – jakim był obrzęd niniejszy i cześć oddana przez niego apostołom tej samej sprawy, za którą my teraz walczymy. Niech wiedzą Rosjanie, że nie z nimi, ale z despotyzmem, który ich gnębi, prowadzimy wojnę”. Generał Józef Chłopicki. Dyktator powstania listopadowego Wojciech Kossak, Grupa czwartaków w bitwie o Olszynkę Warszawskiej manifestacji na cześć dekabrystów przyświecało powstańcze hasło: „Za naszą i waszą wolność”.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze