Unia, Ukraina, wino i pieniądze

UKRAINA \ CO UE FINANSUJE NA UKRAINIE

numer 1426 - 23.05.2016Publicystyka


Dopiero co przyjechałem do Polski z Ukrainy. Nie, tym razem nie byłem w stolicy – choć przecież w Kijowie tylko w czasie majdanu, od końca listopada do drugiej połowy lutego, „meldowałem się” aż sześć razy. Teraz byłem niedaleko granicy z Polską. Ziemia lwowska, ziemia samborska. Bo na naszego wschodniego sąsiada warto patrzeć nie tylko przez pryzmat stolicy.


Dramatyczny stan ukraińskich dróg jest podobny do stanu ukraińskiej gospodarki. Ujemny wzrost gospodarczy, dramatyczny spadek produkcji, upadek wielu fabryk i firm, olbrzymie bezrobocie – to sprzyja kilkumilionowej (dosłownie) emigracji. Powodem jest nie tylko zaangażowanie Kijowa w wojnę z Moskwą i co za tym idzie, strata bardzo dużego rosyjskiego rynku zbytu. To także oplecenie gospodarki naszego wschodniego sąsiada oligarchiczną pajęczyną powiązań i układów, które są, owszem, korzystne dla najbogatszych ludzi w kraju, ale hamują zdrowy rozwój ekonomii narodowej. Do tego dochodzi gigantyczna, choć zapewne trochę mniejsza niż kilka lat temu, korupcja.
Unia daje i bierze...
Co gorsza, perspektywy są kiepskie: produkcja przemysłowa i eksport nie zwiększą się w najbliższym czasie w znaczący sposób, a tracąca do Kijowa cierpliwość Unia Europejska nie jest Świętym Mikołajem. Choć przecież cały czas pomaga. Byłem w dyspozytorni Lvivelektrotrans, zawiadującej ruchem tramwajów i trolejbusów we Lwowie. UE wraz Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju dała pieniądze na modernizację pamiętających jeszcze sowieckie czasy tramwajów. 124 tramwaje ze średnią wieku 30 lat, choć termin eksploatacji wynosił lat 15, oraz 78 trolejbusów ze średnią funkcjonowania 20 lat, choć powinny być eksploatowane lat 10 – to lwowska flota transportu publicznego. Dodajmy, że z tego w ogóle nie działają 32 tramwaje i 14 trolejbusów. Bank w Londynie (EBOR) skredytował projekt modernizacji tramwajów, wykładając 11 mln euro, a Bruksela po prostu sprezentowała prawie 2 mln euro. Takich projektów jest więcej.
Także w małych miejscowościach. Na przykład w Łukach, oddalonych od Lwowa o 58 km, jeszcze w obwodzie lwowskim, ale już w rejonie samborskim (liczy on 900 km kw. i mieszka w nim 80 tys. ludzi) Unia sfinansowała energooszczędną kotłownię, ogrzewającą szkołę i przedszkole. Byłem w tej szkole, zbudowanej w 1961 r. – uczy się w niej 154 dzieci (według źródeł UE, a zdaniem Ukraińców prawie 200 i jeszcze maluchy w przedszkolu), zatrudnia 60 nauczycieli. Poza kotłownią za pieniądze z Brukseli wymieniono 65 okien. Całość kosztowała ponad 300 tys. hrywien, z czego połowę wyłożyła Bruksela. Dyrektor szkoły z dumą podkreśla, że dzięki tej inwestycji zaoszczędziła 19 tys. metrów sześciennych gazu tylko w jednym sezonie grzewczym. Miejscowi mogą porównać: Zachód finansuje lepsze warunki nauki dla naszych dzieci, a Rosja wypowiada nam wojnę.
Żeby jednak nie było tak słodko, dwie uwagi



zawartość zablokowana

Autor: Ryszard Czarnecki


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama










#DziękujeMyZaOdwagę
reklama