O Krystynie, co milionów żądała

fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska
fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska

TEATR \ FINANSOWANIE SZTUKI

Tuż pod debiucie Krystyna Janda stała się legendą polskiego teatru i kina. Dziś prezentuje postawę rozszczeniową i odcina kupony od własnej legendy, oczekując milionowych dotacji na dwa teatry. Gdy zagrała Agnieszkę, niepokorną reporterkę TVP w „Człowieku z marmuru” Wajdy, pokochała ją cała Polska. Prawie cała, bo władze PRL-u próbowały zablokować filmową opowieść o Mateuszu Birkucie. Jeden z decydentów doradził wówczas ministrowi Tejchmie: „Zamówcie negatywne recenzje!”. Tuż po debiucie Krystyna Janda stała się gwiazdą polskiego kina i teatru. Po „Człowieku z żelaza” zyskała nieformalny status ikony Solidarności. W zablokowanym przez cenzurę PRL-u „Przesłuchaniu” Bugajskiego grała Tonię, ofiarę stalinowskiego terroru. Reżyser mówił: „Mój film jest manifestem człowieka, który chce być
     

11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze