Jeden zero dla rządu Beaty Szydło

fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
Nie milkną spory wokół wizyty przedstawicieli Unii Europejskiej w Polsce. Tymczasem jedno widać wyraźnie – pierwszy wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans uznał, że lepszym partnerem jest władza, a opozycja okazała się za słaba. Dlaczego? Twarde stanowisko Beaty Szydło, sondaże wskazujące wzrost poparcia dla PiS-u, świetne notowania prezydenta Dudy – a także sama sytuacja wewnątrz Unii – wzrost siły ugrupowań antyunijnych, słabość Brukseli, w końcu – ambicje polityczne Timmermansa, który nie chce przed przyszłymi głosowaniami zrażać do siebie Warszawy – elementów składowych wygranej polskiego rządu jest wiele. Sytuacja jest jednak wciąż dynamiczna, okazanie słabości może znowu spowodować zakulisowe targi KE z opozycją. Ale na obecną chwilę stan gry jest jasny – jeden do zera dla rządu Szydło. Unia Europejska zrozumiała, że musi rozmawiać z władzą wybraną przez Polaków, a nie ze „swoimi ludźmi” w Polsce. Mecz trwa, a jego stawka jest dużo ważniejsza niż przyszłość Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi o podmiotowość Polski w UE.
     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze