Kto osądzi prokuratora Domino?

numer 1444 - 14.06.2016Publicystyka


Jako 15-latek w pierwszej wielkiej wywózce mieszkańców Kresów Wschodnich II RP (10 lutego 1940 r.) trafia wraz z rodziną do Irkuckiej Obłasti. Po powrocie do Polski w czerwcu 1946 r. wstępuje do Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i walczy z „bandami”. W końcu zostaje stalinowskim prokuratorem. Oskarża polskich patriotów przed sądem, uczestniczy w egzekucjach na Mokotowie. Jego ofiary trafiają następnie do bezimiennych dołów śmierci na Łączce. Zbigniew Domino żyje do dziś w Rzeszowie przez nikogo nieścigany.
„Nie odbiorą ci Ojczyzny, jeśli nosisz ją w sercu” – te piękne słowa promowały „Syberiadę polską” – pierwszy wysokobudżetowy film o tragicznym losie Polaków deportowanych w latach 40. XX w. na Syberię. W materiałach filmowych można było przeczytać: „Podstawą scenariusza, który zgodzili się napisać Michał Komar i Maciej Dutkiewicz, jest znakomita i wielokrotnie nagradzana epicka powieś? Zbigniewa Domino, r?wnie? pod tytu?em ?Syberiada polska??. Odtw?rca g??wnej roli Adam Woronowicz przyznawa?, ?e ksi??ka ta ?zrobi?a na nim wielkie wra?enie?.
ć Zbigniewa Domino, również pod tytułem »Syberiada polska«”. Odtwórca głównej roli Adam Woronowicz przyznawał, że książka ta „zrobiła na nim wielkie wrażenie”.
I rzeczywiście, powieść może się podobać. Niektórzy uważają ją wręcz za wybitną, autora nominują do nagrody Nike, a jego bogata twórczość (liczne powieści i zbiory opowiadań) jest tłumaczona na wiele języków, zyskując szerokie uznanie. Bo po latach Domino został pisarzem. Wstąpił do Związku Literatów Polskich, a także Związku Sybiraków. W 2005 r. prezydent Kwaśniewski odznaczył go Krzyżem Zesłańców Sybiru. Wśród zesłańców jest autorytetem, a w Rzeszowie jednym z najbardziej szanowanych obywateli.
Jaruzelski w mikroskali
Reżyser „Syberiady polskiej” Janusz Zaorski uznał, że losy Zbigniewa Domino to „zwycięstwo człowieczeństwa. […] Ani Marszałek Stalin, ani »generał mróz« nie pokonali Polaków. Jesteśmy, żyjemy, kontynuujemy nasze tradycje. Nie zrusyfikowano nas”.
Tylko czy na pewno możemy w tym wypadku mówić o „zwycięstwie człowieczeństwa”? Czy zasługą Domino jest to, że „nie zrusyfikowano nas”? Bo Zbigniew Domino to nie tylko ofiara stalinizmu, której powinniśmy współczuć, a za walkę ze złem podziwiać. Nie tylko sybirak przeżywający jako dziecko gehennę pod butem NKWD. To człowiek, którego sowieckie piekło najwyraźniej niczego nie nauczyło. Człowiek, który przeszedł na stronę oprawców, zostając stalinowskim prokuratorem. Jednak w „Syberiadzie” nie ma o tym słowa. To tak, jakbyśmy poznawali historię zesłańca Jaruzelskiego bez ciągu dalszego. Bez mordowania niepodległościowego podziemia, antysemickich czystek w armii, ofiar inwazji na Czechosłowację i stanu wojennego. W wypadku Domino ktoś na takie przekłamania pozwolił, ktoś je zaakceptował. Liczył, że manipulacji nikt nie zauważy, bo Domino nie jest tak znany jak Jaruzelski? Czy trudy na Syberii mogą usprawiedliwiać późniejszą działalność wymierzoną w polskich patriotów? Tak jak życie Heleny Wolińskiej w warszawskim getcie miałoby uzasadniać jej krwawe powojenne żniwo, zamordowanie gen. Fieldorfa i innych żołnierzy niepodległości. Czy zaszczepiona w łagrach bezwzględna walka o przetrwanie musi owocować świadomymi prześladowaniami w „lepszych” czasach? Ramię w ramię z dawnym ciemiężycielem. Wbrew temu, co pisał Tadeusz Borowski, ekstremalne warunki często wyzwalają pokłady dobra. A jak jest w wypadku Domino? Czy udział w stalinowskiej machinie zbrodni to „zwycięstwo człowieczeństwa” – jak tego chce Janusz Zaorski?
Zaufany Zarakowskiego
W internecie Zbigniew Domino jeszcze do niedawna figurował wyłącznie jako autor książek. Przyjrzyjmy się zatem mniej znanej twarzy tego cenionego pisarza, autora nagradzanych powieści. Urodził się 21 grudnia 1929 r. w Kielnarowej koło Rzeszowa. Na Kresy rodzina trafiła jako osadnicy. Przychodzi tragiczny 10 lutego 1940 r. Na nieludzkiej ziemi przyjdzie mu spędzić sześć lat. Już na początku doświadcza śmierci matki. Ojciec, jako kościuszkowiec, przeszedł następnie cały szlak bojowy od Lenino do Berlina.
Po powrocie do kraju w czerwcu 1946 r. Domino zdał maturę i… wstąpił do Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Walczył z „bandami”. Tak – oczywiście bez zbędnych szczegółów – opisał ten czas w swojej kolejnej autobiograficznej powieści „Młode ciemności”: „Staszek Dolina [Zbigniew Domino – T.P.] od początku tych nowych przemian błądził w nich, jak pijane dziecko we mgle. Marks, Engels, Lenin, Stalin, a nawet ci swoi, jak Bierut, Gomułka czy Cyrankiewicz, to były dla niego, no, może z wyjątkiem Gomułki, raczej portrety wiszące na ścianach, i tyle. Rządzili powojenną, w odróżnieniu od przedwojennej kapitalistycznej, demokratyczną Polską i to mu wystarczyło”.
21 czerwca 1949 r. zgłosił się ochotniczo do WP. Szybko trafił do Oficerskiej Szkoły Prawniczej w Jeleniej Górze. Przyspieszone kursy prawnicze, szkolące „prokuratorów nowego typu”, ukończył jako prymus i został oficerem śledczym Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Poznaniu. Później pracował na różnych stanowiskach w Zielonej Górze i w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej. W ten sposób sybirak – ofiara stalinizmu – został prominentnym funkcjonariuszem stalinowskiego systemu bezprawia. Zaufanym człowiekiem słynnego kata Polaków Stanisława Zarakowskiego. Dla polskich patriotów domagał się kar śmierci, a sędziowie przychylali się do wniosków oskarżyciela. Przełożeni pisali o nim: „Do reakcji odnosi się z nienawiścią”, jego wystąpienia „odznaczają się dużą bojowością i podnoszeniem strony politycznej”.
Pomoże w sprawie Łączki?
Gomułkowska „odwilż” nie podcięła kariery Domino. W latach 1956–1969 nadal pracował w NPW, zawsze na kierowniczych stanowiskach związanych z „zadaniami specjalnymi”, z krótką przerwą (1959–1963), kiedy był oddelegowany do Marynarki Wojennej. W międzyczasie został pułkownikiem i ukończył prawo. Od 1969 do 1973 r. był prokuratorem Wojskowej Prokuratury Garnizonowej w Rzeszowie. Służbę ojczyźnie (którą, jak wiemy z plakatów filmowej „Syberiady”, ma w sercu) skończył w 1975 r. na stanowisku oficera do zleceń specjalnych Głównego Zarządu Politycznego WP. Jednak jego doświadczenie nie mogło być zmarnowane. Zanim został wziętym literatem, w latach 1980–1985 i 1989–1990, był radcą Ambasady PRL w Moskwie.
Jednak chyba najbardziej Domino obciąża udział w komunistycznej prowokacji mającej wyeliminować przedwojenne kadry WP – egzekucjach polskich lotników ze słynnego „spisku w wojsku” oskarżonych o szpiegostwo na rzecz imperialistów. 7 sierpnia 1952 r. o 20.30 w więzieniu na Rakowieckiej w Warszawie nakazał rozstrzelać: płk



zawartość zablokowana

Autor: Tadeusz Płużański


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się