Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Franczak był blisko

Dodano: 01/07/2016 - numer 1459 - 01.07.2016
www.szymongruchalski.blogpspot.com
www.szymongruchalski.blogpspot.com
KOLARSTWO \ A NAMI DRUGI I TRZECI ETAP 27. WYŚCIGU SOLIDARNOŚCI I OLIMPIJCZYKÓW Niewiele zabrakło Pawłowi Franczakowi do odniesienia kolejnych etapowych zwycięstw w 27. Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków. W rozgrywanych wczoraj drugim i trzecim etapie nie dopisało mu jednak szczęście. Do drugiego etapu, liczącego 100 km jazdy między Koluszkami a Kutnem, przystąpiło 123 kolarzy. Najbardziej w oczy rzucał się Franczak, któremu po triumfie na pierwszym etapie przypadła koszulka lidera klasyfikacji generalnej. –Wczoraj zawodnik VERVY Activejet potwierdził dobrą formę, bardzo dobrze rozpoczynając start w drugim etapie. Już na 13. kilometrze Franczak wygrał lotny finisz w Brzezinach. Premierowe 50 km to zwarta jazda peletonu. Pierwsza ucieczka udała się po przejechaniu połowy etapu. Ostro gazu dodali Wojciech Franczak i Dariusz Kołakowski z Voster Cycling Team, ale nie byli w stanie mocniej się urwać peletonowi. Na 28. kilometrze przed metą peleton dogonił słabnącego Franczaka z Huromu de Rosa Rybnik. Na czele został sam Kołakowski, ale jemu także nie udało się samodzielnie dojechać do mety. Peleton doścignął go już na ulicach Kutna. Wiadomo było, że zwycięstwo przypadnie któremuś ze sprinterów. Na 6 km przed końcem prowadził Paweł Franczak świetnie wspierany przez kolegów z grupy. Kolarzowi VERVY Activejet nie udało się jednak wygrać drugiego etapu z rzędu. Na finałowych rundach doszło do kilku kraks, a jedna z nich wytrąciła Franczaka z walki o zwycięstwo. Zamieszanie wykorzystał Holender Jasper Hamelink (Metec), który sięgnął po wygraną. Franczak był drugi, a trzeci jego klubowy kolega Łukasz Bodnar. Jeszcze bardziej pechowy dla Franczaka był trzeci etap z Pabianic do Sieradza. Kolarz VERVY Activejet zaatakował na końcowych kilometrach, ale… został wraz z samochodami sędziowskimi źle pokierowany i stracił szansę na zwycięstwo. Sprinter VERVY nie krył rozczarowania. – To nie powinno się wydarzyć. Rundy na rynku sązawsze ciężkie i kręte, dlatego postanowiłem zaatakować. Miałem już małą przewagę i zacząłem doganiać samochody. Jadąc za nimi, okazało się, że zostaliśmy źle pokierowani. Zanim wróciłem na trasę, byłem już w końcówce peletonu. Przepadła doskonała szansa na zwycięstwo i powiększenie przewagi w generalce – powiedział rozczarowany zawodnik. Etap oficjalnie wygrał Francuz Remi Cavagna (Klein Constantia). Sędziowie wzięli kolejność z pierwszego przejazdu przez metę, a nie z finiszu. Artykuł przygotowany przez redakcję we współpracy z VERVA Activejet Team
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze