Gdyby „Krul” do władzy doszedł

fot. Tomasz Hamrat/Gazeta polska
fot. Tomasz Hamrat/Gazeta polska
Ileż to się nasłuchałem o tym, że gdyby Janusz Korwin-Mikke wygrał wybory, że gdyby to nad Polską zatriumfował kapitalizm z ludzką twarzą, to niewidzialna ręka wolnego rynku przeprowadzałaby staruszki przez ulice, a rzeki spłynęłyby nie mlekiem i miodem, lecz szczerym złotem. Tak miałoby się stać oczywiście po zniszczeniu Unii Europejskiej, do czego Korwin od lat namawia. Z wypiekami na twarzy powtarzali to nie tylko pryszczaci zwolennicy „Krula” (jak popularnie nazywany jest ekscentryczny polityk), ale nawet rozsądni, zdawałoby się, ekonomiści. O tym, jak w praktyce wygląda realizacja myśli politycznej ludzi w typie Korwin-Mikkego, pokazuje sytuacja z Wielkiej Brytanii. Tam po głosowaniu nad wyjściem z Unii Europejskiej, z funkcji lidera najbardziej „eurosceptycznej” partii UKiP zrezygnował tamtejszy „Krul” Nigel Farage. Farage stwierdził, że nie ma zamiaru brać odpowiedzialności za to, do czego przez lata namawiał. Cóż, nie mam wątpliwości, że tak samo zachowałby się Korwin-Mikke. Pytanie, czy jego zwolennicy postąpiliby podobnie. Gimnazja opustoszałyby całkowicie.

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl