Kampania prezydencka „made in USA”

WYBORY ZA OCEANEM \ OSOBLIWE ZALETY KANDYDATÓW

numer 1473 - 18.07.2016Publicystyka



Waszyngton wita upałami. I tym żarem lejącym się z amerykańskiego nieba, pilnie strzeżonego od 11 września 2001 r. i ataków na World Trade Center oraz Pentagon. A także politycznym upałem związanym z prezydencką kampanią wyborczą, wchodzącą w USA w decydującą fazę.

J
estem tu drugi raz w tym roku i czwarty raz w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, ale barwy kampanii jeszcze nigdy nie były tak intensywne.
Skądinąd przypominam sobie moją pierwszą amerykańską kampanię wyborczą: jesień 1992, od roku jestem jednym z młodszych posłów na Sejm RP, a do Stanów zaprasza mnie American Council of Young Political Leaders (ACYPL). Wybory po raz pierwszy wygrywa Bill Clinton, Demokraci szaleją ze szczęścia po długiej erze dominacji Republikanów (Ronald Reagan i George­ Bush senior), a w wyścigu prezydenckim dzielnie walczy także miliarder Ross Perot jako kandydat niezależny.
Mija ćwierć wieku, znów są wybory w USA i znów mogę patrzeć na najdroższą kampanię świata w kraju, który bynajmniej nie jest największą demokracją globu – bo na to miano zasługują Indie.
Rozdarta Ameryka
Przed Pentagonem amerykańskie flagi opuszczone do połowy masztu, jak przed wszystkimi gmachami rządowymi w USA, a także siedzibami różnych stowarzyszeń i organizacji. W ten sposób oddaje się hołd pięciu policjantom zabitym w Dallas. Zginęli podczas protestów po zabiciu w tym mieście czarnoskórego, o którego śmierć obwiniono miejscową policję (kierowaną zresztą przez Afroamerykanina). Zabił ich, w geście rasowej solidarności, Murzyn – były żołnierz amerykańskiej armii, ze stażem w Afganistanie.
Niestety, kilkadziesiąt lat po Martinie Lutherze Kingu Stany Zjednoczone nie potrafią sobie poradzić z rozdzierającymi je konfliktami rasowymi. Charakterystyczne, że po tej tragedii nie zawieszono antypolicyjnych protestów, a nawet urosły one w sile – zatrzymano w kolejnych dniach kilkaset osób. Co dać czarnej Ameryce, aby się one skończyły? Policja w USA się nie patyczkuje, zgoda, tyle że dotyczy to nie tylko Afroamerykanów. Inna sprawa, że akurat w tej grupie dużo więcej jest przestępców niż wśród białych czy żółtych obywateli Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Gliny (cops) o tym wiedzą, co może też mieć wpływ na ich stosunek do zachowujących się mniej lub bardziej niekonwencjonalnie czarnoskórych.
Mąż zaszkodził żonie
W tym dramacie w Dallas jest też polski wątek: jeden z pięciu poległych od kul murzyńskiego snajpera policjantów był polskiego pochodzenia (Michael Krol). Z kolei w kampanii wyborczej tych polskich wątków jest więcej. Najpierw wypomniano Trumpowi, że nie płacił godziwie naszym rodakom zatrudnianym przez niego na czarno na jego budowach.
Potem odbiło Clintonowi, który zaatakował obecne rządy w Warszawie i Budapeszcie, ewidentnie odbierając wiele polskich (i węgierskich – choć tych w USA jest znacznie mniej) głosów własnej żonie. Były prezydent, pouczając Polaków, jak mają żyć, i występując w roli nauczyciela demokracji, stał się chyba inspiracją dla obecnego amerykańskiego prezydenta, który na szczycie NATO w Warszawie wygłosił kilka uwag na ten sam temat. Tyle że zdecydowanie bardziej były te komentarze nagłośnione w Polsce niż w ojczyźnie obu prezydentów wywodzących się z obozu Demokratów.
No właśnie, o fragmencie wystąpienia Obamy poświęconym Trybunałowi Konstytucyjnemu dowiedziałem się oczywiście z polskiego internetu, choć byłem w tym czasie w Waszyngtonie. Specjalnie wówczas obejrzałem wszystkie programy informacyjne telewizji na wszystkich możliwych kanałach, przejrzałem też amerykańskie gazety – nigdzie nie było nawet pół zdania o polskim Trybunale i o tym, że rzekomo stał się pępkiem świata.
Tania antyamerykańskość
Departament Stanu – odpowiednik naszego Ministerstwa Spraw Zagranicznych – wygląda trochę jak oblężona twierdza



zawartość zablokowana

Autor: Ryszard Czarnecki


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama










#DziękujeMyZaOdwagę
reklama