Honor i rozum

Rozmawiałem ostatnio z bardzo znanym mecenasem, który bronił kiedyś opozycjonistów. Przez stare kontakty ma dostęp do elit z różnych stron sceny politycznej. Powiedział mi, że coraz bardziej jest przekonany, iż PiS wygrało dzięki „wyborcom smoleńskim”. Jak to możliwe? Przecież ponad 60 proc. społeczeństwa nie podzielało naszych poglądów? To prawda. Wyborcy podzielili się na tych, których to nie interesowało, na tych, którzy byli radykalnie przeciwni temu, co robiły kluby „Gazety Polskiej”, Antoni Macierewicz, sam Jarosław Kaczyński oraz znaczna część PiS-u, i na tych, którzy nam zaufali. Poparcie 30 proc. społeczeństwa może oznaczać w wyborach 30 proc. głosów, ale też może oznaczać 60 proc., jeśli frekwencja wyniesie 50 proc. Nie było 60 proc., ale sukces obozu patriotycznego i tak był ogromny. Dlaczego tak się stało? Bo sprawa Smoleńska dużo mocniej motywowała do pójścia na wybory niż sama nienawiść do PiS-u w wypadku jego przeciwników. Kiedy pytano mnie, dlaczego lansuję coś, co PiS-owi szkodzi, wiedziałem, że mam do czynienia z dyletantami. Płytkie analizy czasem szkodzą bardziej niż brak wiedzy. A przeciwnika nie należy za wcześnie wyprowadzać z błędu.
 
     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze