Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Spisali się na medal

Dodano: 22/08/2016 - numer 1502 - 22.08.2016
fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska
fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska
Artykuł przygotowany przez redakcję we współpracy z Polskim Związkiem Lekkiej Atletyki.
Jak twierdzi Anita Włodarczyk, rzucone na igrzyskach 82,29 m to nie jest szczyt jej możliwości. Na treningach potrafi dosięgnąć granicy 90 m |fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska
Złoty medal i kapitalny rekord świata Anity Włodarczyk, pasjonujący konkurs rzutu dyskiem Piotra Małachowskiego i wzruszające pożegnanie Tomasza Majewskiego. To najważniejsze lekkoatletyczne wydarzenia zakończonych minionej nocy igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro.
Myślisz Rio, mówisz Anita. Przez najbliższe lata to cudowny występ Włodarczyk będzie przychodził do głowy kibicom, kiedy pomyślą o brazylijskich igrzyskach. Od Anity oczekiwaliśmy złotego medalu w konkursie rzutu młotem, ale to, w jaki sposób go zdobyła, przeszło najśmielsze oczekiwania nas wszystkich.
Włodarczyk zdobyła złoty medal, poprawiając własny rekord świata i śrubując go do wręcz niewyobrażalnych rozmiarów. W trzeciej próbie podczas olimpijskiego konkursu cisnęła młotem na 82,29 m, poprawiając swoje osiągnięcie o ponad metr. – To wynik ciężkiej, systematycznej, monotonnej pracy. Jestem profesjonalnym sportowcem, o wszystko dbam. Wiem, że z wielu rzeczy musiałam zrezygnować dla tego, by uzyskiwać takie rezultaty, ale z tego się najbardziej cieszę, bo wierzyłam w złoto bardziej niż w rekord. Warto było trenować tak ciężko – mówiła chwilę po zakończeniu konkursu, a swój złoty medal zadedykowała mamie, która tego dnia obchodziła imieniny.
Jak stwierdziła sama Anita, 82,29 m to nie jest szczyt jej możliwości. – We Władysławowie rzucałam 89,80 na treningu, ale młotem o kilogram lżejszym. Śmieję się, że teraz chyba będą musieli drzewa wyciąć na rzutni, bo młot lądował pod drzewami. Mam jeszcze w tym roku na pewno dwa starty, najbliższy na Memoriale Kamili Skolimowskiej na Stadionie Narodowym w Warszawie, i chciałabym się jeszcze pokazać z dobrej strony – dodała nasza mistrzyni.
Co ciekawe, Włodarczyk uzyskała tak niesamowity wynik, że dałby on jej także złoto w konkursie mężczyzn. Dorobek medalowy w tych zawodach uzupełnił Wojciech Nowicki – do Polski przywiózł brąz.
Paweł Fajdek, nasz młociarz z Grupy Sportowej ORLEN, zapowiada walkę o medal za cztery lata w Tokio. Włodarczyk na razie nie składa tak odważnych deklaracji. – To bardzo długi okres, może się wydarzyć naprawdę wiele. Na pewno będę trenowała do kolejnych mistrzostw świata w Londynie, a później wiele zależeć będzie od mojego zdrowia – dodała Włodarczyk.
W Tokio chce startować Piotr Małachowski, któremu złoto w Rio wymknęło się w ostatniej serii rzutów dyskiem. Wtedy wygrał z nim Christoph Harting. Złoty medal olimpijski to ostatni krążek, jakiego brakuje mu do bogatej kolekcji. Jest mistrzem świata (2015), dwukrotnie Europy (2010, 2016), a teraz po raz drugi wywalczył srebro igrzysk. Osiem lat temu uległ Estończykowi Gerdowi Kanterowi. – Jeśli sport będzie mi sprawiał taką frajdę jak teraz i będę rzucał w granicach 66–68 m, to będę trenował, przecież to całe moje życie. Ale jeśli już będę uzyskiwał po 62–63, to pewnie będzie to koniec – stwierdził. Sportowy świat najbardziej wzruszył jednak jego piękny gest. Nasz dyskobol przekazał srebrny medal z Rio na licytację, z której dochód będzie przeznaczony na leczenie chorego chłopca. „Tuż po zawodach napisała do mnie Gosia, mama małego Olka, prosząc o pomoc w ratowaniu jej synka. Olek prawie od dwóch lat (...) walczy z nowotworem gałki ocznej. Siatkówczak to złośliwy nowotwór oka, który występuje tylko u dzieci poniżej piątego roku życia, jakby specjalnie wybierając najsłabszych. W Polsce nie ma już szans na uratowanie oczka Olka. Jedyną szansą jest terapia w Nowym Jorku. Postanowiłem pomóc Olkowi i przekazać medal zdobyty w Rio na licytację. Cała wylicytowana kwota zostanie przeznaczona na leczenie Olka. »Pomóżmy rodzicom i rodzinie #OcalicOkoOlka«. W Rio walczyłem o złoto. Dziś apeluję do wszystkich – powalczmy razem o coś, co jest jeszcze cenniejsze. O zdrowie tego fantastycznego chłopca” – napisał na swoim profilu na Facebooku Małachowski.
Igrzyska olimpijskie w Rio były też czasem pożegnań. Po zakończeniu tego sezonu z zawodową karierą żegna się Tomasz Majewski, dwukrotny złoty medalista olimpijski w pchnięciu kulą w Pekinie i Londynie. W Brazylii nie miał wielkich szans na obronę tytułu, ale i tak mógł zejść z koła z podniesionym czołem. W finale konkursu pchnięcia kulą zajął szóste miejsce, był najlepszy z Europejczyków. Z olimpijskimi arenami pożegnał się wynikiem 20,72 m. – Byłem w Rio o siedem lat starszy od najstarszego zawodnika w konkursie. Młodość, młodość, młodość. Era tych wielkich kulomiotów, z którymi miałem przyjemność i zaszczyt walczyć przez lata, gdzieś tam się kończy. Pchałem w świetnych czasach, kiedy poziom kuli był niesamowity. Brałem udział w setkach wspaniałych konkursów. Mogę tylko z tego się cieszyć. Udawało mi się przez kilkanaście lat być na szczycie, w światowej czołówce. Miałem piękne osiem lat kariery, może te ostatnie sezony nie były wspaniałe, bo zdrowie zaczęło się sypać, ale w tym ostatnim udało się jakoś wszystko wyprostować i był całkiem niezły – powiedział na zakończenie Majewski.
Anita Włodarczyk, Piotr Małachowski, Tomasz Majewski i Paweł Fajdek są członkami Grupy Sportowej ORLEN. Zawodnikom serdecznie gratulujemy występu na igrzyskach w Rio.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze