Śmiertelny strzał przed barem myśliwskim

POLICJA Szukamy świadków zbrodni

Jarosław K. zginął, gdy – wraz z kolegą – wracał z Warszawy do Szczecina. Zatrzymali się przed barem w Sowiej Woli i tam zostali zaatakowani. – Prawdopodobnie byli przypadkowymi ofiarami. Sprawcy pomylili samochody – twierdzi jeden z policjantów. Przypominamy okoliczności zbrodni sprzed 22 lat, bo mordercy do dziś pozostają bezkarni. Istnieje jednak szansa, że ktoś sobie coś przypomni lub przestanie bać się zdradzić, co wie... Pracowali w firmie handlującej kwiatami. Wtedy mieli sprzedać towar na bazarach w Warszawie. Gdy się go pozbyli i zainkasowali 300 mln starych zł (dzisiejsze 30 tys. zł), postanowili wracać do Szczecina. Było popołudnie 12 kwietnia 1994 r.Za kierownicą dostawczego mercedesa usiadł mężczyzna, którego nazwiemy X. Towarzyszył mu 27-letni Jarosław K.
26%
pozostało do przeczytania: 74%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl