Dziennikarka, której nie było

W sprawie filmu „Smoleńsk” stronnicy odpowiedzialnych za 10 kwietnia mogliby polemizować z niejednym: fabułą, scenariuszem, kompozycją. Nie robią tego. Ludzie „Wyborczej” wybierają inną drogę – atakują to, co bezsporne: ustalone w sprawie Smoleńska fakty, które film przywołuje, i choćby dlatego warto go zobaczyć. Lecz jest coś jeszcze: film opowiada historię dziennikarki polskiej telewizji informacyjnej kolportującej na polecenie szefa m.in. kłamstwa o kłótni gen. Błasika z kpt. Protasiukiem. W filmowej rzeczywistości widzimy ją zmuszaną do kłamstw na wizji. Zastanawia jedno: skoro kłamstwa w sprawie smoleńskiej są dzisiaj udowodnione, to dlaczego w tej niefilmowej rzeczywistości nikt nie odszedł w blasku fleszy z TVN‑u, protestując przeciw dystrybucji smoleńskich kłamstw. Nikt z 
66%
pozostało do przeczytania: 34%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl