„Wszyscy są bezkarni”

PATOLOGIE POTWIERDZONE

Numer 18 - 29.09.2011Polska

Nieprawidłowości, o których w swoim liście pisał Andrzej Żydek, znajdują potwierdzenie w zeznaniach kolejnych osób związanych z urzędem skarbowym na warszawskiej Pradze.

– Z Andrzeja Żydka próbuje się zrobić rozchwianego emocjonalnie wariata i szaleńca. Odbiera się mu wiarygodność i zamiata sprawę pod dywan, żeby było „po staremu” – mówi były pracownik urzędu na warszawskiej Pradze, kolega mężczyzny, który w zeszły piątek próbował popełnić samobójstwo, podpalając się pod kancelarią premiera.

W rozmowie z „Gazetą Polską Codziennie” mężczyzna potwierdza wiele nieprawidłowości, o których pisał w liście do premiera Andrzej Żydek. – Urzędnicy nie chcą tego zgłaszać. Albo boją się konsekwencji służbowych, albo po prostu nie chcą wkładać kija w mrowisko. Po co? Teraz dobrze im się żyje. Na tych nieprawidłowościach korzystają wszyscy – wyjaśnia nasz rozmówca. Przyznaje, że niewiele osób przejęło się jego desperackim aktem.

Zdradza też, że Andrzej Żydek nie był jedyną osobą, która z wilczym biletem opuściła stanowisko w praskim urzędzie. – Wylatywał każdy, kto zaczynał zadawać za dużo pytań. Kto interesował się np. tym, dlaczego wesele członka rodziny osoby z kierowniczych stanowisk odbywa się w lokalu dłużnika, natychmiast był degradowany zawodowo i musiał odejść z pracy – wyjaśnia



zawartość zablokowana

Autor: Katarzyna Pawlak


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się