Spod na wpół przymkniętych oczu

BANGKOK Z PERSPEKTYWY KHAO SAN

Obserwując wzajemne stosunki „pilnujących” porządku policjantów i puszczających w ich kierunku porozumiewawcze spojrzenia sklepikarzy, dochodzę do wniosku, że tutaj widocznie tak musi być. Oni po prostu inaczej nie umieją. Mając cichą nadzieję, że dzięki temu przynajmniej nic na gorsze się nie zmieni. – Ej, nie widzisz kartki? Zakaz fotografowania! – Ale ja... Ale... Przecież robię tylko zdjęcie ulicy... – przerażona turystka rozpaczliwie szuka wytłumaczenia. – „Ulicy, ulicy...” – agresywny sklepikarz zaczyna przedrzeźniać wystraszoną ofiarę. – Pokaż lepiej aparat, zobaczymy, jaką to ulicę sfotografowałaś. Pogodzona z losem Europejka pokornie wyciąga dłoń, prezentując na aparacie wszystkie zrobione w ostatnim czasie zdjęcia. Niestety, wśród nich jest także stoisko, o które chodzi.
     
22%
pozostało do przeczytania: 78%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze