„Quo vadis” Henryka Sienkiewicza w „Gazecie Polskiej”

190 lat „Gazety Polskiej”

Część 4
Najsławniejsza polska powieść na świecie” – bo takim mianem okrzyknięto „Quo vadis” Henryka Sienkiewicza – po raz pierwszy opublikowana została na łamach „Gazety Polskiej” w latach 1895–1896. Czytelnicy z zapartym tchem śledzili wielkie starcie dwóch światów – pogańskiego i chrześcijańskiego. Z jednej strony istniało państwo cezarów stojące jeszcze u szczytu swej potęgi, choć już bliskie upadku, z drugiej zaś rodziła się i wzrastała w siłę nowa religia niosąca zbawienie światu. I tak oto Sienkiewicz przenosił swoich współczesnych w odległą przeszłość cesarstwa rzymskiego, gdy przepych i bogactwo były nieodłącznymi elementami życia wyższych sfer. Oddawano się zmysłowym rozkoszom, zatracając duchowość, co Sienkiewicz przedstawił najlepiej w obrazie orgiastycznej uczty u Nerona. W jej centrum znalazła się niewinna Ligia, która z odrazą patrzyła, jak bezwstydny tancerz Parys odsłaniał w swoich ruchach „tajnie miłości”, a gdy rozpoczął się taniec bachiczny, wydawało się jej, że piorun powinien uderzyć w tę „jaskinię hańby, zła, zbrodni”. Muzyka zmieniła się w dziki hałas cytr, lutni i cymbałów. Domicjusz Afer stoczył się pod stół, gdzie „począł oddawać języki flamingów, mrożone grzyby, szarańcze na miodzie […], na pijanych konsulów i senatorów, rycerzy, poetów, filozofów, […] na cały ten świat, wszechwładny jeszcze, ale już bezduszny, uwieńczony i rozpasany, ale już gasnący, ze złotego niewodu kapały i kapały wciąż róże”.  
„Quo vadis” to nie tylko wnikliwe studium upadku moralno-obyczajowego starożytnych Rzymian, ale także studium tyranii i zbrodni. Pałac, w którym żyje cezar, przesiąknięty jest krwią, o czym opowiada Akte: „Oto tam z dala widać kryptoportyk, na którego kolumnach i podłodze czerwienią się jeszcze krwawe plamy krwi, którą obluzgał białe mury Kaligula, gdy padł pod nożem Kasjusza Cherei; tam zamordowano jego żonę, tam dziecko rozbito o kamienie; tam pod skrzydłem jest podziemie, w którym gryzł ręce z głodu młodszy Drusus; tam otruto starszego, tam wił się ze strachu Gemellus, tam z konwulsji Klaudiusz, tam Germanik”.
Sam Neron też stał się mordercą – odebrał życie matce, bratu Brytannikowi i żonie Oktawii. Nieograniczona władza, poczucie boskiej mocy i przekonanie o wielkim artystycznym geniuszu przerodziły się u niego w szaleństwo. Zapragnął nawet przewyższyć Homera i stworzyć wielki poemat o zburzeniu Troi, do czego podnietą miał być prawdziwy pożar. I tak w jego chorym umyśle zrodził się zbrodniczy plan podpalenia Rzymu. „W oddali syczały węże płomieni i płonęły odwieczne, najświętsze zabytki, płonęła przeszłość i dusza Rzymu”, a on stał „na łukach wodociągu, ze złotą lutnią w ręku, widny, purpurowy, podziwiany i poetyczny” – sycił się widokiem ognia, krwi i ogromem zniszczeń. Zatracając się w zbrodniczym procederze jako podpalacz Rzymu i prześladowca chrześcijan urastał do rozmiarów apokaliptycznej bestii.
Na antypodach świata pogańskiego stanął w „Quo vadis” świat chrześcijański. Wyznawcy Chrystusa przeciwstawiają rzymskiej zbrodni i zepsuciu naukę Zbawiciela, której istotę najlepiej wyraził św. Paweł: „Oto ja głoszę miłość, która nakazuje władcom kochać poddanych, panom niewolników, czynić sprawiedliwość i miłosierdzie”. Dramat pierwszych chrześcijan Sienkiewicz przedstawił w przejmujących scenach, które na zawsze przeszły do historii literatury światowej. W pierwszy dzień igrzysk po występie gladiatorów przyszła kolej na chrześcijan okrytych skórami dzikich zwierząt, którzy ku największemu zaskoczeniu szalejących tłumów poklękali na środku sceny i zaintonowali pieśń „Chrystus króluje”. W tym momencie otwarto kratę i wypadły całe stada wygłodzonych psów o zapadłych bokach i krwawych oczach. Rozwścieczone rzuciły się na swe ofiary tak, że na arenie „potworzyły się drgające kłęby z ciał ludzi”. Ale niesyty krwi lud począł wołać: „Lwów! Lwów! Wypuścić lwy!”, a te zaraz rzuciły się na gromadę chrześcijan. „Widziano rzeczy straszne: głowy znikające całkowicie w czeluściach paszcz, wyrwane serca i płuca; słyszano trzask kości w zębach”. Z najwyższych rzędów amfiteatru żegnał krzyżem ginących Piotr Apostoł – „ich martwe ciała, zmienione w niekształtne bryły, i dusze ulatujące z krwawego piasku”. Wtem uwolniono naraz wszystkie dzikie zwierzęta – tygrysy, pantery, niedźwiedzie, hieny i szakale. Widowisko zmieniło się w „orgię krwi”. Miara okrucieństw się przebrała. „Ludziom uczyniło się straszno. Rozliczne głosy poczęły wołać: »Dosyć! Dosyć!«”. Tak minął pierwszy dzień krwawych igrzysk.
Chociaż lud był już przesycony przelewem krwi, Neron zarządzał wciąż nowe widowiska z udziałem chrześcijan. Wśród nich była Ligia, której nie udało się Winicjuszowi wydostać z więzienia. Oto nagle ozwał się dźwięk trąb i na scenę wskoczył potworny tur germański z przywiązanym do rogów ciałem dziewczyny. Wtem stała się rzecz niespodziewana. Ku rozszalałemu zwierzęciu biegł gotowy ratować swoją panią Ursus. W mgnieniu oka chwycił bestię za rogi i wyginając się w łuk, osadził byka na miejscu. „Jak Rzym Rzymem nie widziano nic podobnego. […] Kto pierwej się wyczerpie, kto pierwszy padnie, oto było pytanie, które dla tych rozmiłowanych w walkach widzów miało w tej chwili więcej znaczenia niż cały Rzym i jego panowanie nad światem”. Czy Ursus zdoła uratować Ligię? Jakie będą dalsze losy chrześcijan i ich prześladowcy Nerona? Jak w Polsce i na świecie przyjęta zostanie przez czytelników epopeja chrześcijańska Sienkiewicza? O  tym dowiedzą się Państwo z najnowszego numeru tygodnika „Gazeta Polska”.
 
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze