​Wciąż muszę walczyć o swoje

Po przyjściu trenera Magiery szatnia odetchnęła. To komfort wiedzieć, że druga osoba na ciebie liczy, ale i ty możesz liczyć na nią – podsumowuje ostatnie miesiące kapitan Legii Jakub Rzeźniczak. Latem grał Pan fatalnie i niewielu wierzyło, że jeszcze odbije się Pan od dna. To pokazuje, jak w piłce wszystko szybko się zmienia. W połowie maja zdobyliśmy dublet, a ja zostałem najbardziej utytułowanym zawodnikiem w historii klubu. W sierpniu wiele osób widziało mnie już poza klubem. Teraz wszystko wróciło do normy, ale widać, że cały czas trzeba walczyć, by z tego konia nie spaść. Załamanie nastąpiło wraz z przyjściem do klubu Besnika Hasiego. Nie ma co się oszukiwać, awans do Ligi Mistrzów zawdzięczamy w dużej mierze losowaniu. Trafiliśmy na Dundalk, z każdym innym rywalem byłoby ciężko. W 
     

22%
pozostało do przeczytania: 78%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze