Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Obrońcy życia na cenzurowanym

Dodano: 14/01/2017 - numer 1623 - 14.01.2017
STOP ABORCJI \ Organizatorzy wystaw antyaborcyjnych są ciągani po komisariatach, bo banery przedstawiające prawdę o tym procederze nie podobają się niektórym przechodniom. Tymczasem agresywne feministki, które podczas czarnych protestów maszerowały z co najmniej wulgarnymi transparentami, są nietykalne.
Kilka dni temu wolontariusze Fundacji Pro-Prawo do Życia z Rumi zostali wezwani na komisariat. Powód? Wykroczenie polegające na umieszczaniu w miejscu publicznym „nieprzyzwoitych ogłoszeń, napisów lub rysunków albo używania słów nieprzyzwoitych”. O co chodzi? O wystawę przedstawiającą prawdę o aborcji.
– Pokazywanie skutków aborcji stało się nagle nieprzyzwoite, jednak wykonywanie aborcji cały czas jest w porządku i powinno być legalne? – zastanawia się Karolina Jurkowska, wolontariuszka Fundacji. Jak dodaje, wolontariusze z Rumi zostali poinformowani przez funkcjonariuszy, że plakaty antyaborcyjne nie spodobały się kobiecie prowadzącej dziecko do przedszkola.
To niejedyna taka sprawa. Wezwanie na komendę dostał także obrońca życia z drugiego końca Polski. Zarzucono mu zakłócanie porządku publicznego.
Karolina Jurkowska zwraca uwagę, że kobietom występującym na czarnych protestach z transparentami z hasłami, takimi jak „Moja pisda, moja sprawa”, „Odp…cie się od naszych macic” czy „Fuck off fanatics”, nie zarzucano wywoływania zgorszenia czy zakłócania porządku. – Te panie nie są ciągane po komisariatach, mogą siedzieć spokojnie w domu lub działać nadal, promując aborcję, mimo że z pewnością wywołały zgorszenie – podkreśla wolontariuszka. – Ciągani są za to prowadzący spokojnie swoją działalność wolontariusze, którzy pokazują skutki zabijania dzieci nienarodzonych, skutki „wolnego wyboru”, o który tak walczą aborcjoniści. Dziwne to zachowanie z ich strony – żądać czegoś i nie chcieć widzieć i słyszeć o skutkach tego, o co się walczy, zamiast przyjąć konsekwencje na klatę – komentuje Karolina Jurkowska.
W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy obrońcy życia w Polsce nie mieli lekko. Wiosną 2016 r. podczas zbierania podpisów pod obywatelskim projektem ustawy „Stop aborcji” wielokrotnie padali ofiarą ataków. Zwolennicy aborcji nie tylko obrażali ich słownie, często życząc młodym wolontariuszkom ciąży z gwałtu i urodzenia niepełnosprawnego dziecka, ale też fizycznie ich atakowali, oblewali wodą karty z podpisami, niszczyli banery i megafony.

 
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze