Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

K… i złodzieje pod ochroną stołecznego ratusza

Dodano: 07/03/2017 - numer 1667 - 07.03.2017
fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska
fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska
Władze Warszawy popierają decyzję Miejskich Zakładów Autobusowych o wycofaniu reklam „GP” z pojazdów komunikacji miejskiej. – Decyzja miejskiej spółki o zaprzestaniu emisji kampanii reklamowej „Gazety Polskiej” budzi wątpliwości z punktu widzenia zgodności ze standardami wolności słowa – ocenia Adam Ploszka z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Wczoraj władze miejskiej spółki odpowiedziały na nasze pytania. „Miejskie Zakłady Autobusowe podjęły decyzję o wstrzymaniu spotu z powodu uwag zgłaszanych za pośrednictwem Zarządu Transportu Miejskiego przez pasażerów komunikacji miejskiej. Spółka jest jednak skłonna do przywrócenia emisji spotu po usunięciu kontrowersyjnej planszy zawierającej słowa »bić k… i złodziei«.” – napisali przedstawiciele firmy nadzorowanej przez Hannę Gronkiewicz-Waltz. Jak podkreślili, są otwarci na różne treści reklamowe, ale, jak przyznają, zdarzają się wypadki odmowy emisji, gdy są one „naganne moralnie lub wulgarne”. „Miejskie Zakłady Autobusowe podjęły decyzję o emisji spotu, nie widząc w nich treści obraźliwych lub raniących uczucia, jednak reakcja pasażerów komunikacji wyrażona w piśmie Zarządu Transportu Miejskiego skłoniła nas do podjęcia decyzji o wstrzymaniu emisji i przesłaniu stosownego pisma do firmy Metromedia” – czytamy w odpowiedzi spółki. Jest i dobry sygnał. MZA zapowiedziały, że nie będą pobierały opłaty za dotychczasową emisję spotu, reszta kampanii może być zrealizowana zgodnie z planem po usunięciu kontrowersyjnej planszy. Po stronie tygodnika „Gazeta Polska” sprawa nie jest jednak rozstrzygnięta. – Musi się zebrać zarząd spółki, który ewentualnie rozpatrzy propozycję – mówi nam Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Gazety Polskiej”.
Sprawą są zaskoczeni posłowie PiS-u. – Trudno mi powiedzieć, kto mógłby się poczuć dotknięty kampanią reklamową „Gazety Polskiej”. Chyba jedynie złodziej lub osoby uprawiające najstarszy zawód świata. Nie wiem, po co władze Warszawy wdają się w tę awanturę – mówi nam Grzegorz Puda.
„Decyzja miejskiej spółki o zaprzestaniu emisji kampanii reklamowej »Gazety Polskiej« budzi wątpliwości z punktu widzenia zgodności ze standardami wolności słowa” – ocenia Adam Ploszka, prawnik, koordynator projektu „Klinika prawa człowieka a podatki” (pełna treść opinii Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka na portalu Niezależna.pl).
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze