fot. Marcin Pegaz/Gazeta Polska

Przeciwko inwazji obcych

​Porozumienie \ Hodowcy na rzecz środowiska naturalnego

numer 1680 - 22.03.2017Gospodarka

Polscy hodowcy zwierząt futerkowych będą wspierać działania zmierzające do ograniczenia zagrożeń związanych z występowaniem gatunków obcych i inwazyjnych na obszarach chronionych. Memorandum w tej sprawie podpisały Polski Związek Hodowców Zwierząt Futerkowych (PZHZF) oraz Polski Związek Hodowców i Producentów Zwierząt Futerkowych (PZHiPZF) podczas odbywającego się w połowie marca Welconomy Forum w Toruniu.

Deklaracja zakłada współpracę z Polskim Towarzystwem Zootechnicznym – Podpisane memorandum potwierdza dobrą współpracę związków hodowców zwierząt futerkowych z administracją państwową. Cieszymy się, że będziemy mogli merytorycznie i finansowo wspomóc program, który wydatnie przyczyni się do ochrony środowiska w Polsce – powiedział Daniel Chmielewski, prezes zarządu PZHZF. Jednocześnie sygnatariusze niniejszej deklaracji wyrażają nadzieję, że w przyszłości dołączą do nich kolejne instytucje, zainteresowane zwalczaniem gatunków obcych i inwazyjnych na cennych przyrodniczo terenach, wnosząc do projektu swoją wiedzę oraz doświadczenie.

 W ramach ogłoszonej współpracy związki hodowców zobowiązały się do wsparcia merytorycznego i finansowego m.in. w zakresie: przeszkolenia pracowników parków narodowych w obsłudze sprzętu do usypiania, pozyskiwania próbek do badania, użyczenia klatek do odłowu zwierząt i innego sprzętu, a także dofinansowania kosztów programu badawczego. – Dostrzegamy problem gatunków inwazyjnych, dlatego duże nadzieje wiążemy z podpisaną deklaracją związków hodowców o wsparciu badań w tym zakresie – stwierdził Krzysztof Lissowski, Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska. W ramach projektu odławiane będą nie tylko norki, ale też szopy pracze, które powodują ogromne straty w ekosystemie.

 Szkodliwe gatunki inwazyjne

Problem gatunków inwazyjnych nie dotyczy tylko Polski. Szacuje się, że w Europie występuje 12 tys. gatunków roślin, zwierząt, grzybów i mikroorganizmów, dla których obecne środowisko nie jest rodzime. Ok. 15 proc. z nich to gatunki potencjalnie inwazyjne – czyli takie, które znalazły tu wyjątkowo dogodne warunki do rozprzestrzeniania się, zagrażając dotychczas żyjącym na danym terenie gatunkom.  Przykładem takich zwierząt są dziko żyjące norki amerykańskie i szopy pracze. – Gatunki inwazyjne stwarzają poważne problemy m. in. na obszarach lęgowych ptaków. Norki i szopy niszczą kolonie lęgowe, przenoszą niektóre choroby, problemem jest też zajmowanie przez te zwierzęta nisz ekologicznych naszych rodzimych gatunków – tłumaczy Konrad Wypychowski, dyrektor Parku Narodowego Ujście Warty.

– Gatunki inwazyjne uznawane są obecnie za jedno z najpoważniejszych zagrożeń dla różnorodności biologicznej. Ale negatywny wpływ mogą mieć także na zdrowie ludzkie i gospodarkę. Straty finansowe przez nie spowodowane są jednak trudne do oszacowania – podkreśla Daniel Chmielewski, prezes PZHZF. Tym bardziej że w przypadku niektórych gatunków uznawanych za inwazyjne występują różne teorie ich rozprzestrzeniania. Przykładowo, część naukowców uważa, że destrukcyjny wpływ dzikiej norki amerykańskiej na środowisko jest wynikiem ucieczek tych zwierząt z ferm hodowlanych. Odmiennego zdania są hodowcy, którzy podkreślają, że norki fermowe utraciły zdolność radzenia sobie w warunkach dzikich, przez co rzadko przeżywają na wolności. Poza tym osobniki dzikie i udomowione różnią się wagą, budową czaszki, układem kończyn, długością i barwą okrywy włosowej. Nieliczne badania naukowe wskazują na odrębność gatunkową norki fermowej i dziko żyjącej norki amerykańskiej.

Skąd biorą się norki dziko żyjące?

  Norka amerykańska pojawiła się w Polsce w efekcie migracji z zachodnich części byłego Związku Sowieckiego, gdzie w latach 50. celowo je introdukowano. Szacuje się, że do środowiska naturalnego wprowadzono prawie 30 tys. tych zwierząt, które zajęły miejsce znajdującej się w regresie norki europejskiej. Norka, migrując na zachód, stopniowo zajmowała kolejne obszary naszego kraju, stając się trwałym elementem ekosystemu. – Ale więcej o wpływie tych gatunków na środowisko będziemy wiedzieli po zakończeniu projektów badawczych, które zdecydowaliśmy się wspierać. Dzięki zaangażowaniu w ten projekt Polskiego Towarzystwa Zootechnicznego będziemy mieli niezależne badania pokazujące, skąd biorą się w środowisku gatunki inwazyjne – powiedział Daniel Chmielewski.

  Nowy projekt będzie uzupełnieniem prowadzonych obecnie badań na terenach chronionych. Jak poinformował Marcin Gąsiorek, reprezentujący Polski Związek Hodowców i Producentów Zwierząt Futerkowych, organizacja ta prowadzi program pilotażowy dotyczący gatunków inwazyjnych we współpracy z Biebrzańskim Parkiem Narodowym. – Doświadczenia tej kooperacji możemy wykorzystać w innych parkach narodowych – powiedział Gąsiorek. Badania mają być prowadzone m.in. na terenach parków narodowych: Ujście Warty, Słowińskiego, Drawieńskiego i Narwiańskiego.

W trosce o dobrostan

Hodowla zwierząt futerkowych w Polsce jest jednym z najlepiej zorganizowanych działów rolnictwa. Polska jest obecnie drugim w Europie producentem skór zwierząt futerkowych, sprzedając rocznie ok. 10 mln sztuk skór, głównie norek. Nie jest jednak tajemnicą, że hodowla zwierząt futerkowych wywołuje kontrowersje, które potęgują ujawniane co jakiś czas przypadki chowu zwierząt w niewłaściwych warunkach. – Zdecydowanie potępiamy wszystkie przypadki łamania przepisów dotyczących dobrostanu zwierząt. Każdy hodowca, który nie przestrzega przepisów, powinien być ukarany, a w skrajnych sytuacjach pozbawiony możliwości prowadzenia hodowli – zapewnia prezes Polskiego Związku Hodowców Zwierząt Futerkowych. W 2012 r. związek opracował Kodeks Dobrych Praktyk, do którego zobowiązany jest stosować się każdy zrzeszony hodowca. Kodeks określa zasady, jakich rolnik powinien przestrzegać przed rozpoczęciem hodowli, jak i w jej trakcie. Hodowca powinien zapewnić zwierzętom odpowiednie warunki środowiska, właściwe obiekty, pewne źródło paszy i wody, opiekę weterynaryjną, wykwalifikowany personel. Kodeks nakłada na hodowcę obowiązek zachowania higieny, ładu i porządku na fermie i w jej otoczeniu, dbanie o stan techniczny obiektów i sprzętu. Rekomenduje utrzymanie zieleni wokół fermy oraz właściwe osuszanie terenu.

 W ostatnim czasie w Europie nasiliła się kampania „obrońców praw zwierząt”, która zmierza do wprowadzenia zakazu hodowli zwierząt futerkowych. Bazująca na emocjach retoryka pomija fakty dotyczące samodzielnego wprowadzania przez członków Polskiego Związku Hodowców Zwierząt Futerkowych coraz bardziej restrykcyjnych programów dobrostanu zwierząt. Tym razem na poziomie europejskim. – Wszystkie fermy już teraz spełniają rygorystyczne przepisy krajowe i unijne. Ale my chcemy iść jeszcze dalej. Stąd pomysł na wdrożenie unijnego programu WelFur. Od stycznia 2017 r. rozpoczęliśmy certyfikację, która obejmuje wszystkie etapy hodowlane – poinformował Daniel Chmielewski. – Współpracujemy z niezależną duńską firmą audytorską, której przedstawiciele odwiedzają nasze fermy trzy razy w roku i oglądają zwierzęta w różnych okresach hodowli. Sprawdzane są warunki budowlane i higieniczne na fermach, bezpieczeństwo i dobrostan zwierząt, dbałość o środowisko. W przypadku stwierdzenia jakiejkolwiek nieprawidłowości podejmujemy interwencje, żeby wyeliminować negatywne zjawiska. Dbałość o dobrostan zwierząt leży przede wszystkim w naszym interesie. Jeżeli zwierzęta będą chowane w złych warunkach, to nie będą się rozmnażały, nie będą miały dobrych skór, co może doprowadzić do problemów finansowych czy nawet bankructwa ferm. Zdarzają się pojedyncze przykłady ferm, gdzie przepisy nie są respektowane, ale my takich producentów szybko eliminujemy ze swoich szeregów – zapewnił Chmielewski.

(ar)



Materiał powstał przy współpracy z Polskim Związkiem Hodowców Zwierząt Futerkowych (PZHZF) oraz Polskim Związkiem Hodowców i Producentów Zwierząt Futerkowych (PZHiPZF)




















-->