Ekstraklasa jest jak Polska

SPORT \ W życiu jak w piłce

numer 1732 - 25.05.2017Publicystyka

Piłka nożna wszędzie, gdzie jest popularna, jest ściśle powiązana z gospodarką i polityką. Jeśli chodzi o polską ligę, która niedawno ukończyła 90 lat, w latach międzywojennych najsilniejsze kluby (wówczas amatorskie) były tam, gdzie były najważniejsze dla II RP ośrodki, a więc poza Krakowem i Lwowem także Górny Śląsk, Warszawa, Wilno i Poznań.

Wczasach PRL-u dominowały kluby resortowe, związane z wojskiem, milicją bądź różnymi ważnymi gałęziami przemysłu. Większość tytułów mistrzowskich i medali zgarniały kluby z węglowego Górnego Śląska, poza tym Legia Warszawa (MON) czy Wisła Kraków (MSW). Ważnym ośrodkiem była dla gospodarki PRL-u i całej RWPG Łódź ze swoim przemysłem włókienniczym. Stąd jednym z najlepszych klubów polskich był Widzew Łódź i często dotrzymywał mu kroku ŁKS Łódź.

Tylko nieco mniej liczyły się Stal Mielec (związana z przemysłem maszynowym i zbrojeniowym w regionie świętokrzyskim) i kolejowy Lech Poznań, który doskoczył do ścisłej czołówki stosunkowo późno, w latach 80. Kluby z Pomorza Gdańskiego i Pomorza Zachodniego były co najwyżej przeciętne (tak jak przeciętna była rola tych regionów dla gospodarki PRL-u), a rolnicza wschodnia Polska to był piłkarski ugór. W szerokiej czołówce polskich klubów utrzymywał się do końca PRL-u Górnik Wałbrzych. I tak działo się do 1989 r., po którym upadło górnictwo na Dolnym Śląsku, a Górnik Wałbrzych przepadł w niższych ligach. Od lat 80. zaczęła rosnąć rola zagłębia miedziowego (i od tego czasu aż do dziś rośnie rola Zagłębia Lubin) oraz zagłębia paliwowo-energetycznego w okolicach Bełchatowa. W wypadku Bełchatowa piłka nożna jednak niewiele na tym skorzystała (jeśli nie liczyć wicemistrzostwa Polski zdobytego przez GKS Bełchatów dekadę temu), tam rządzi raczej piłka siatkowa.

Śląsk na rozdrożu

Pierwszy okres transformacji to czas chaosu i korupcji zarówno w polskiej gospodarce, jak i w futbolu. Upadło wiele branż, powstało wiele nowych, sporo było przypadkowych czy szemranych przedsięwzięć. Nowy ład i układ sił w polskiej gospodarce i w sporcie zaczął się wyłaniać kilka lat temu. W tym sezonie ten nowy układ zaczyna się domykać.

O mistrzostwo w kończącym się właśnie sezonie 2016/2017 walczą zaciekle kluby z dużych miast – Warszawy, Poznania, Gdańska i Białegostoku. O ile tradycyjnie silna pozycja Legii Warszawa i Lecha Poznań nie zaskakuje, bo Poznań i Warszawa to po prostu najbogatsze polskie miasta, o tyle siła Lechii Gdańsk i Jagiellonii Białystok to jednak zjawisko.

Do ściany wschodniej napłynęło w ostatnich latach sporo kapitału i inwestycji. Poza tym rola rolnictwa i przetwórstwa oraz turystyki dla polskiej gospodarki wciąż rośnie. Dziś pojęcie „region rolniczy i turystyczny” nie jest symptomem zacofania, lecz sukcesu. Na rozwoju wschodniej Polski w sposób naturalny najwięcej skorzystało największe miasto – Białystok. Na dodatek czerpie też korzyści ze swojego położenia na styku kilku krajów i ważnych międzynarodowych szlaków transportowych. I Jagiellonia też się rozwija – niedawno była nawet wicemistrzem Polski.

Po latach drugorzędności w okresie PRL-u i zapaści gospodarki morskiej w pierwszym okresie III RP koniunktura gospodarcza wróciła też na Pomorze. Porty nad Zatoką Gdańską należą do jednych z najszybciej rozwijających się na Bałtyku. Podnosi się z gruzów przemysł stoczniowy. Do tego region ma dobrze rozwinięte rolnictwo, turystykę, infrastrukturę, umiejscowione są w nim centrale dużych polskich firm energetycznych. Nie powinno więc dziwić, że Lechia Gdańsk od kilku sezonów plasuje się w pierwszej piątce ekstraklasy, Arka Gdynia zdobyła Puchar Polski, a o awans do ekstraklasy walczy trzecia pomorska drużyna – Chojniczanka Chojnice.

Odwrotna sytuacja jest na Górnym Śląsku. Wciąż szkoleni tam piłkarze należą do najlepszych, ale kluby mają się gorzej



zawartość zablokowana

Autor: Marcin Herman


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama









#DziękujeMyZaOdwagę
reklama