Futbolowa gorączka zapanuje w maju

Numer 150 - 06.03.2012Sport

WYWIAD Z OŁEKSANDREM KUCZEREM, OBROŃCĄ REPREZENTACJI UKRAINY I SZACHTARA DONIECK, ROZMAWIA SEBASTIAN STASZEWSKI. Ukraina to bardzo fajne miejsce, tylko jeszcze mało znane. O Polsce też kiedyś ludzie z Zachodu myśleli dziwnie. Po Euro opinia na nasz temat się zmieni – mówi Ołeksandr Kuczer.

Na Ukrainie zapanowała już futbolowa gorączka?

Jeszcze niezupełnie. Myślę, że apogeum przyjdzie dopiero w maju. Wtedy, mam nadzieję, będzie prawdziwy boom na futbol. Miasta mocno pracują nad przygotowaniami. Będą imprezy okazjonalne, koncerty, strefy dla kibiców. Ukraina na pewno poradzi sobie z Euro.

Również piłkarsko? Losowanie nie było dla was najszczęśliwsze.

Domyślam się, że żadna reprezentacja nie chciałaby zmierzyć się z Anglią czy Francją. W obu zespołach grają świetni piłkarze znani na całym świecie. Trochę łatwiejszym rywalem będzie Szwecja, ale to także solidna drużyna.

Wierzy Pan, że macie szansę na awans z grupy?

Na pewno tak! Jesteśmy przecież gospodarzami, musimy grać dla naszych kibiców. Wiem, że dla kibiców na świecie nasza wygrana z Anglią czy Francją będzie wielkim szokiem, ale my znamy nasze umiejętności i możliwości.

Wasza reprezentacja ostatni raz na wielkiej imprezie grała w 2006 r. w Niemczech, kiedy doszliście aż do ćwierćfinału. Ukrainie ewidentnie brakuje doświadczenia na wielkich imprezach.

Jak widzisz, umiemy grać w piłkę. Głód piłki jest u nas wielki. Na Euro nie graliśmy jeszcze nigdy, to fakt. Polska ma to szczęście, że awansowała w 2008 r. i chociaż przegrała dwa mecze, to wie przynajmniej, jaka jest atmosfera mistrzostw. Dla nas będzie to totalna nowość. Szkoda też, że nie graliśmy na ostatnim mundialu, bo po nim nie było już okazji, aby grać o wysoką stawkę.

Czy Ukraina dała sobie radę z przygotowaniami do Euro?

Nie ma najmniejszych powodów, żeby przejmować się stanem przygotowań Kijowa. Nasza stolica to najważniejsze miejsce Euro, tam będzie przecież finał mistrzostw. Na pewno w Kijowie nie zabraknie miejsc hotelowych, miasto będzie świetnie przygotowane do przyjęcia kibiców. Podobnie w Doniecku – nie powinno być żadnych problemów. Stadion, który wybudował tutaj pan Achmetow to światowa klasa.

Gorzej sprawa prezentuje się we Lwowie.

No tak, długo były pewne problemy z budową, odwoływano się od przetargów, zmieniano wykonawcę itd. Nie znam się na sprawach technicznych, ale na szczęście niebezpieczeństwo zażegnano i Lwów nie wygląda już jak wielki plac budowy. Jest tam trochę za mało hoteli, ale myślę, że będzie dobrze. To przecież piękne miasto



zawartość zablokowana

Autor: Sebastian Staszewski


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama










#DziękujeMyZaOdwagę
reklama