​Atomówką w sąd

numer 1758 - 26.06.2017Opinie

Komentatorzy nie mogą się nadziwić, dlaczego wciąż powtarzają się drobne kradzieże, których dokonują w supermarketach sędziowie. Wyjaśnienie jest dziecinnie proste. Otóż – da się to wygooglować – sędziowie ci orzekają od lat w sprawach dotyczących dokładnie tych samych przestępstw, których potem dokonują! Kto kilkaset razy wydał wyrok w sprawie kradzieży, ten siłą rzeczy pozyskał wiedzę, jak od strony technicznej to się robi. Sędzia ze Szczecina, która przeklejała w sklepie metki z cenami, by zyskać 30 zł, nauczyła się tego w pracy. Jest fachowcem. Rzecz w tym, że idea wymiaru sprawiedliwości zakłada, iż sędziowie-fachowcy stoją moralnie wyżej od złodziei. A u nas bywa odwrotnie. Każdy, komu nie łamał się głos, gdy wsadzał do więzienia ojca małych dzieci za nielegalne ulotki, jest spaczony psychicznie. Większość drobnych złodziei nie posunęłaby się do tego, by zniszczyć komuś życie. A skoro tysiące sędziów to robiło, to co im taki drobiazg jak kradzież. I ten brak hamulców bywa dziedziczony w procesie wychowania przez nich dzieci. Te powielają wzorce rodziców, gdy też pracują w sądzie. Innego rozwiązania, niż „bomba atomowa”, czyli masowa wymiana kadr, nie ma.
Autor: Piotr Lisiewicz



reklama










#DziękujeMyZaOdwagę
reklama