Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

​Norweg nie taki głupi

Dodano: 18/07/2017 - numer 1777 - 18.07.2017

FISKUS \ 1325 dol. amerykańskich – równowartość takiej kwoty zyskała w miesiąc Norwegia na dobrowolnym podatku. – Nikt go nie płaci – twierdzą ekonomiści. Nie zapłacił go także lider opozycyjnej Partii Pracy, milioner Jonas Gahr Stoere, uznawany za najbogatszego polityka Norwegii, który w przeszłości narzekał, że podatki w jego kraju są zbyt małe.
„Na tym świecie pewne są tylko śmierć i podatki” – napisał w liście do Jeana Baptiste’a Leroya jeden z ojców założycieli Stanów Zjednoczonych Beniamin Franklin. Amerykański polityk, uczony i filozof, mając na myśli nieuchronność tych dwóch przykrych zjawisk, prawdopodobnie nie przypuszczał, że kiedyś w przyszłości niektóre rządy posuną się do absurdalnej wizji podatku dobrowolnego.
A jednak stało się tak w Norwegii, w jednym z najbogatszych i najwyżej rozwiniętych państw, pomimo że kraj ten jest również jednym z najbardziej opodatkowanych krajów na świecie.
Dobrowolny podatek dla obywateli, którzy chcieliby płacić więcej na rzecz państwa, wprowadził 20 czerwca konserwatywny rząd premier Erny Solberg. Była to reakcja na atak opozycji krytykującej obniżenie m.in. podatku CIT, a także wydatki z państwowego funduszu paliwowego, którego aktywa przeznaczane są na inwestycje i emerytury Norwegów.
Wcześniej lider opozycyjnej Partii Pracy, milioner Jonas Gahr Stoere, uznawany za najbogatszego polityka Norwegii, narzekał, że płaci zbyt małe podatki. Ministerstwo finansów postanowiło więc wprowadzić dla wszystkich obywateli możliwość płacenia dobrowolnej daniny do urzędu skarbowego. Po kilku tygodniach ujawniono, że wpływy z tego podatku wynoszą zaledwie 11 tys. koron, czyli niecałe 5 tys. zł.
Opozycja skrytykowała pomysł rządu, uznając go za kiełbasę wyborczą, i podkreśliła, że wprowadzając dobrowolny podatek, narazi państwo na niepotrzebne koszty. – Możliwość wyboru jest czymś dobrym – skomentował całą sytuację norweski minister finansów Siv Jensen. – Chcieliśmy dać szansę każdemu, kto w prosty sposób chce dobrowolnie zasilić budżet państwa – dodał.
– Centralnie planowany system podatkowy Norwegii jest destrukcyjny i należy się zastanowić, jak powinien działać – mówi analityk ekonomiczny John Sneisen. – Przez wszelkie podatki, jak choćby ten od majątku, poprzez płatne drogi, próby opodatkowania samochodów ciężarowych czy niszczenie fiskalnymi domiarami małych firm Norwegia szybko zmierza w kierunku socjalistycznych społeczeństw i masowej katastrofy – dodaje Sneisen.
Norwegia ma jeden z najbardziej restrykcyjnych systemów podatkowych na świecie. Przeciętny Norweg wpłaca do budżetu państwa w formie wszystkich podatków równowartość ok. 112 tys. zł. Dla porównania w Polsce ta kwota wynosi 13 tys. zł.
Dziś Beniamin Franklin z banknotu 100-dolarowego patrzy na współczesnych polityków, ekonomicznych guru, ministrów finansów i z pewnością się zastanawia: „Czego to oni jeszcze nie wymyślą?”.
 
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze