Fot. Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska

Różnica zdań nie rozbije obozu Zjednoczonej Prawicy

numer 1785 - 27.07.2017Wywiad

WYWIAD Ze STANISŁAWEM KARCZEWSKIM, marszałkiem Senatu, rozmawia LIDIA LEMANIAK



Emocje są złym doradcą. Nie chcę, żeby politycy Zjednoczonej Prawicy wsłuchiwali się w głos opozycji, która celowo podnosi emocje. My nie powinniśmy ulegać tej atmosferze – mówi „Codziennej” Stanisław Karczewski.

Panie Marszałku, jakie ma Pan odczucia po decyzji prezydenta ws. dwóch wet? Zaskoczenie? Rozczarowanie?

Oczekiwałem, podobnie jak większość polityków PiS-u, że pan prezydent, mając zastrzeżenia, podpisze te ustawy lub nie podpisze i skieruje je do Trybunału Konstytucyjnego. Szczególnie jednak liczyli na to ci Polacy, którzy zostali poszkodowani przez wymiar sprawiedliwości, a przecież jest ich bardzo wielu, czego przykładem jest np. wielkie powodzenie Dudapomocy. O tym, że zmiany w wymiarze sprawiedliwości są konieczne, mówią sondaże, które pokazują, że 70 proc. naszych rodaków chce zmian. Na konieczność reform wskazywali też politycy opozycji. Teraz sytuacja się zmieniła, ale nie rezygnujemy z reformy. Mam jednak wrażenie, że te zmiany nie będą tak głębokie, jak zaplanowaliśmy, i to trzeba powiedzieć.

Nie ma Pan poczucia, że zignorowaliście sugestie prezydenta? Tłumaczył on, że nie zgadza się m.in. na to, żeby sędziowie byli wybierani do KRS-u zwykłą większością głosów.

To, czego oczekiwał prezydent, wprowadziliśmy bardzo szybko, przyjmując nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym. To łączyło te dwie ustawy i było możliwe z punktu widzenia legislacyjnego i prawnego. Te zmiany, których chciał prezydent, zostały wprowadzone. Bylibyśmy też skłonni do zmian w Trybunale Konstytucyjnym, bo z taką możliwością się liczyliśmy



zawartość zablokowana

Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się