Widziałem Stalina, czyli hinduski powrót do przeszłości

​FELIETON \ Towarzysze wiecznie żywi

Odkryłem właśnie zupełnie nową twarz Indii. Inną niż wielomilionowa stolica New Delhi, informatyczna aglomeracja Bangalore, zawieszony pod Himalajami Nanital, historyczny Bombaj (Mumbai) czy europejskie, kuszące Goa. Kerala – stan rządzony „od zawsze” przez komunistów.  Nigdy w życiu nie widziałem tylu portretów Stalina, co tutaj. Nawet w miejscu urodzenia „słoneczka ludzkości” Josifa Wissarionowicza Dżugaszwilego, pseudonim partyjny Stalin, w gruzińskim Gori ich nie uświadczysz. Czasem, sporadycznie pojawiają się na manifestacjach komunistów w Rosji. Tu, w odwiedzanej przez turystów z całego świata Kerali, towarzysz Stalin jest obecny. Tak, tak, bardziej niż... Lenin! Widziałem więcej plakatów ze Stalinem niż ojcem Związku Sowieckiego Włodzimierzem Iljiczem Uljanowem, pseudonim
     

13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze