Niby wybrani na cztery lata, ale...

SAMORZĄD \ Przez skandale nie dotrwali do końca kadencji

numer 1810 - 26.08.2017Publicystyka

Gdy wybieramy radnych, sądzimy, że otrzymują mandat na cztery lata. Tymczasem całkiem spore grono osób już dawno przestało reprezentować mieszkańców, bo zawiodło ich zaufanie – w wyniku skandali czy sądowych wyroków, a także „dobrowolnej” rezygnacji. Lista grzeszków jest zdumiewająco długa. Od jazdy po pijanemu przez kradzieże i pobicia nawet do... dilerki narkotyków.

W wyborach samorządowych, które odbyły się jesienią 2014 r., Polacy wybrali w całym kraju ponad setkę prezydentów miast i znacznie większą grupę wójtów oraz burmistrzów. Poparcie otrzymało również kilkadziesiąt tysięcy lokalnych polityków, którzy zostali radnymi na różnym szczeblu. Niestety, nie wszyscy spełnili pokładane w nich nadzieje. Większość będzie można wymienić dopiero podczas kolejnych wyborów, które odbędą się za nieco ponad rok. Mimo to przez minione trzy lata doszło do licznych korekt na liście. Z różnych powodów.

Chociażby w minioną niedzielę odbyły się przedterminowe wybory do Rady Gminy Słupno (miejscowości koło Płocka), bo poprzednią w całości odwołano w majowym referendum. Było ono skutkiem konfliktu, który paraliżował pracę samorządu. Mieszkańcy Słupna poszli więc do urn (frekwencja na poziomie 45 proc.) i ponownie wskazali 15 radnych.

Lokale wyborcze zbyt często otwarte?

Pod koniec lipca w niewielkiej gminie Nowa Ruda na Dolnym Śląsku odbyły się wybory uzupełniające do tamtejszej rady. Pozornie wydarzenie czysto lokalne, tym bardziej że tego samego dnia podobne miały miejsce w Radkowie na Dolnym Śląsku, Wiązownicy na Podkarpaciu czy w Starym Mieście w Wielkopolsce, a w Gietrzwałdzie ponownie wybierano wójta. Pomimo to o Nowej Rudzie stało się głośno w całym kraju – był to efekt komunikatu zamieszczonego na stronie Państwowej Komisji Wyborczej. Okazało się bowiem, że głosowanie miało numer 1000.

„Tyle wyborów, referendów i innych działań wyborczych miało miejsce w samorządach od początku ich kadencji w 2014 r.” – podała Państwowa Komisja Wyborcza. Sporo, a pamiętać trzeba, że pozostał jeszcze ponad rok tej kadencji.

„Akcje te to głosowania w wyborach uzupełniających do rad gmin i miejskich, wybory przedterminowe rad, wójtów, burmistrzów czy prezydentów miast, referenda w sprawie odwołania wójta, burmistrza, prezydenta lub rady – ale także obsadzanie mandatów bez głosowania tam, gdzie zgłoszony został tylko jeden kandydat, czy podejmowanie decyzji, że mandat pozostanie nieobsadzony, jeśli żaden komitet wyborczy nie zgłosił swojego kandydata. To także wybory ponowne oraz wybory do nowo utworzonej rady” – wyjaśniała PKW.

I podała jeszcze zaskakującą informację, której chyba nikt z nas nie był świadomy: „Każdej niedzieli w całym kraju odbywa się średnio sześć wyborów lub referendów”.

Duża ich część to efekt lokalnych konfliktów i niektórych zapewne dałoby się uniknąć, ale inne stają się koniecznością. Tak jak głosowanie nad odwołaniem burmistrza wielkopolskich Sulmierzyc, którego Centralne Biuro Antykorupcyjne przyłapało na gorącym uczynku. Za łapówkę stanął przed sądem.

Kryminał z radnym w roli głównej

O radnych z różnych zakątków kraju często robi się głośno, bo zostają bohaterami skandali i afer. Zarówno obyczajowych, jak i kryminalnych. Lista jest tak szokująco długa, że nie ma szans wspomnieć o wszystkich. Stąd wybór (subiektywny) kilku najbardziej bulwersujących.

Opiekunka 70-letniej kobiety cierpiącej na chorobę Alzhei­mera odkryła, że z konta podopiecznej zniknęło kilkanaście tysięcy złotych



zawartość zablokowana

Autor: Grzegorz Broński


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się














#DziękujeMyZaOdwagę
reklama